Jak Marta Nieradkiewicz wychowuje córkę, Jaśminę. Aktorka przygotowuje swoją córkę na różne sytuacje i ciągle jej to samo powtarza

Są aktorki, które chętnie pokazują swoje rodzinne życie w mediach społecznościowych. Marta Nieradkiewicz od początku wybrała zupełnie inną drogę.

O córce mówi bardzo rzadko, nie publikuje jej zdjęć i konsekwentnie chroni ją przed zainteresowaniem mediów. Kiedy jednak zdecydowała się opowiedzieć o macierzyństwie, jej słowa poruszyły wiele osób.

Przyznała, że jest jedno zdanie, które powtarza Jaśminie niemal każdego dnia.

Nie chodzi o sukcesy, oceny czy osiągnięcia, ale o coś znacznie ważniejszego – poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że niezależnie od okoliczności zawsze można wrócić do domu.

Marta Nieradkiewicz urodziła się 21 czerwca 1983 roku w Łodzi. Aktorstwo pojawiło się w jej życiu stosunkowo wcześnie, choć droga na szczyt nie była błyskawiczna.

Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Filmową, Telewizyjną i Teatralną w Łodzi, a pierwsze role teatralne szybko zwróciły uwagę krytyków.

Szeroka publiczność poznała ją dzięki filmom „Płynące wieżowce”, „Zjednoczone stany miłości”, „Kamper”, „Iluzja” czy serialom „Chyłka”, „Skazana” i „Na dobre i na złe”.

Zyskała opinię jednej z najbardziej utalentowanych aktorek swojego pokolenia – takiej, która wybiera role wymagające emocjonalnej odwagi, a nie wyłącznie popularności.

Choć zawodowo nie boi się trudnych tematów, prywatnie od zawsze bardzo pilnuje swojej intymności. O życiu osobistym mówi niewiele.

Wiadomo, że jest mamą Jaśminy – córki, która całkowicie zmieniła jej spojrzenie na świat.

„Przyznam, że to pójdę tym starym sloganem: dziecko zmienia wszystko i tak jest też w moim przypadku. Moja córka zmieniła mi priorytety. Nauczyłam się takiej miłości, której nie znałam do tej pory. Uczę się jej, bo jest to zupełnie inny rodzaj miłości, niż taka miłość relacyjna, powiedzmy, między kobietą a mężczyzną. Co innego jest też miłość matki, a co innego jest miłość dziecka[…] Pokazała mi inną stronę wielu spraw, nawet wyjazdów wakacyjnych, tego, jak się chodzi do parku, też to ma teraz zupełnie inny wymiar dla mnie”, mówiła aktorka.

Aktorka wielokrotnie podkreślała, że narodziny dziecka sprawiły, iż zaczęła inaczej patrzeć zarówno na pracę, jak i codzienność.

Zrozumiała, że nie wszystko musi być perfekcyjne, a najważniejsze jest to, by być obecnym przy najbliższych.

Marta Nieradkiewicz nie ukrywa, że wychowanie córki opiera przede wszystkim na rozmowie i wzajemnym zaufaniu.

Nie chce przygotowywać Jaśminy wyłącznie na łatwe momenty życia. Wręcz przeciwnie – stara się oswajać ją z tym, że każdy człowiek doświadcza porażek, rozczarowań i trudniejszych dni.

„Były dni, że o siedemnastej byłam ciągle w piżamie, bo nie miałam przestrzeni na to, żeby znaleźć choć chwilę dla siebie. Nie wiedziałam, że macierzyństwo ma i taką twarz. Z drugiej strony patrzyłam na nowego człowieka, pojawiały się nowe, nieznane do tej pory uczucia, które mieszały się ze zmęczeniem. I zrozumiałam, że nie ma już powrotu do tamtej Marty. Tamto życie po prostu się skończyło. Dzisiaj wspominam tę scenę z czułością, ale wtedy po raz pierwszy naprawdę poczułam ciężar odpowiedzialności za drugiego człowieka”, mówiła Beacie Biały.

Dlatego od najmłodszych lat powtarza córce jedno zdanie: „Cokolwiek się wydarzy, zawsze możesz do mnie przyjść.”

Jak tłumaczy, chce, aby Jaśmina wiedziała, że nigdy nie zostanie sama ze swoimi problemami i że dom jest miejscem, w którym zawsze znajdzie zrozumienie. To właśnie ta myśl stała się fundamentem ich relacji.

Aktorka przyznaje również, że bardzo zależy jej na wychowaniu córki w duchu samodzielności.

Nie chce podejmować za nią wszystkich decyzji ani chronić przed każdą trudnością. Uważa, że dziecko powinno mieć prawo do własnych błędów, bo właśnie dzięki nim uczy się odpowiedzialności.

Jednocześnie podkreśla, że rolą rodzica jest stworzenie takiej przestrzeni, w której dziecko nie będzie bało się mówić o swoich emocjach i problemach.

W ostatnich latach Marta Nieradkiewicz coraz częściej mówi również o znaczeniu zdrowia psychicznego.

Jej zdaniem dzieci powinny od najmłodszych lat wiedzieć, że smutek, lęk czy złość są naturalnymi emocjami, których nie trzeba ukrywać.

Sama stara się dawać córce przykład, pokazując, że można rozmawiać o uczuciach bez wstydu i oceniania.

Mimo licznych obowiązków zawodowych nie rezygnuje z życia rodzinnego. Wybierając kolejne role, coraz częściej zwraca uwagę na to, ile czasu będzie mogła spędzić z córką.

Nie ukrywa, że macierzyństwo nauczyło ją odpuszczania i uświadomiło, że największe sukcesy nie zawsze mają związek z kolejnymi premierami czy nagrodami.

Patrząc na Martę Nieradkiewicz, trudno nie odnieść wrażenia, że konsekwentnie buduje swoje życie według własnych zasad.

Nie zabiega o rozgłos, nie odsłania prywatności bardziej, niż sama chce, i pozostaje wierna przekonaniu, że rodzina nie potrzebuje obecności w mediach, aby być szczęśliwa.

„Od początku wiedziałam, że nie chcę niczego ukrywać. Dzieci i tak wszystko czują. Widzą. Słyszą. Wyłapują najmniejsze zmiany. Nie używałam jednak słów, które mogłyby ją przestraszyć. Były to sformułowania przystosowane do jej wieku, konsultowane z psychologiem. Potem opowiadałam o kolejnych etapach leczenia. Wiedziała, co się dzieje. Była przygotowana. Na to, że zobaczy mamę bez włosów również. Bo potem włosy zaczęły wypadać”, opowiadała aktorka.

Historia aktorki pokazuje, że czasem najważniejsze słowa, jakie rodzic może powiedzieć dziecku, są jednocześnie najprostsze.

Marta Nieradkiewicz wierzy, że jeśli Jaśmina przez całe życie będzie pamiętać, iż zawsze ma dokąd wrócić i do kogo się zwrócić, poradzi sobie nawet z najtrudniejszymi wyzwaniami.

I właśnie tę wartość stara się przekazywać jej każdego dnia – spokojnie, bez wielkich deklaracji, ale z ogromną konsekwencją.

Danuta Rinn miała już jedno małżeństwo za sobą. Jak poznała Bogdana Czyżewskiego i jak zaczęła się ich historia miłosna

Ania Świątczak, trzecia żona Michała Wiśniewskiego, jest obecnie w związku z innym mężczyzną. Jak długo para była razem i dlaczego się rozstała

Danuta Wałęsa pojawiła się na zdjęciu obok swojego męża. Jak wygląda była pierwsza dama i co stało się przyczyną takiego obrotu spraw