Jak mieszka Jan Lubomirski-Lanckoroński. Jego posiadłość robi wrażenie na każdym, kto ją odwiedza

Kiedy Jan Lubomirski-Lanckoroński otwiera drzwi swojej rezydencji w Lubniewicach, trudno nie mieć wrażenia, że za progiem zaczyna się zupełnie inny świat.

Nie chodzi wyłącznie o rozmiar posiadłości, choć ten rzeczywiście robi ogromne wrażenie.

Zamek ma ponad 100 komnat, zajmuje przeszło 10 tys. metrów kwadratowych i otacza go około 10-hektarowy park.

Największe wrażenie robi jednak coś innego — poczucie, że w tym miejscu historia nie została zamknięta w muzealnej gablocie.

Ona nadal jest częścią codzienności rodziny. Wśród starych mebli, rodzinnych pamiątek i portretów przodków żyją dziś kolejne pokolenia Lubomirskich, a sam Jan Lubomirski-Lanckoroński od lat stara się przywracać temu miejscu dawny charakter.

Jan Lubomirski-Lanckoroński pochodzi z jednego z najbardziej znanych polskich rodów arystokratycznych.

Jego nazwisko od dawna kojarzy się z historią, sztuką, działalnością społeczną i majątkami, które przez dziesięciolecia przechodziły przez burzliwe koleje losu.

On sam nie ograniczył się jednak do roli człowieka noszącego znane nazwisko.

Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, później ukończył aplikację radcowską, a swoją edukację kontynuował także za granicą.

Pierwszą spółkę założył jeszcze podczas studiów, a z czasem związał swoje życie zawodowe z biznesem, działalnością społeczną i ochroną dziedzictwa. Jest między innymi prezesem Fundacji Książąt Lubomirskich oraz Grupy Landeskrone.

Jednym z najważniejszych miejsc w jego życiu pozostaje jednak Lubniewice. To właśnie tam znajduje się rezydencja, której Jan Lubomirski-Lanckoroński został formalnym właścicielem w 2000 roku.

Od tego czasu posiadłość przechodzi kolejne etapy renowacji. Nie jest to zadanie, które można zakończyć w kilka miesięcy.

Przy tak ogromnym obiekcie każdy szczegół wymaga czasu, a zachowanie historycznego charakteru budynku jest równie ważne jak dostosowanie go do współczesnego życia.

Zamek położony nad jeziorem Lubiąż ma swoją własną atmosferę. Wielkie pomieszczenia, rozległe korytarze, stare przedmioty i rodzinne pamiątki sprawiają, że łatwo wyobrazić sobie, jak wyglądało życie w podobnych rezydencjach wiele dekad temu.

Jednocześnie nie jest to martwy zabytek. W murach posiadłości odbywają się spotkania, koncerty, wystawy i wydarzenia kulturalne.

Rezydencja pełni więc jednocześnie funkcję rodzinnego domu, miejsca związanego z historią rodu oraz przestrzeni, w której współczesne życie spotyka się z przeszłością.

Szczególne miejsce zajmuje tam pokój muzyczny. To właśnie on pokazuje, że dla Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego rodzinne dziedzictwo nie oznacza wyłącznie herbów i starych murów.

Pomieszczenie zostało poświęcone jego pradziadkowi Kazimierzowi Lubomirskiemu, który był kompozytorem i mecenasem muzyki.

W kręgu jego zainteresowań i opieki znajdowali się między innymi Karol Szymanowski oraz Artur Rubinstein.

Dziś pamięć o nim została zachowana w jednym z pomieszczeń zamku, gdzie muzyczna tradycja rodziny otrzymała własną przestrzeń.

W tej posiadłości szczególne znaczenie ma także jadalnia. To miejsce nie zostało potraktowane jedynie jako reprezentacyjna sala.

Jak opowiadał książę, właśnie tutaj rodzina często spotyka się przy wspólnym stole.

I chyba właśnie w takich szczegółach najlepiej widać różnicę między efektownym zamkiem a prawdziwym domem.

Można mieć setki pomieszczeń, wielki park i wnętrza, które wyglądają jak scenografia filmu, ale dom zaczyna się dopiero wtedy, kiedy ktoś rzeczywiście w nim żyje.

Życie Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego nie ogranicza się zresztą do samej rezydencji.

Jest człowiekiem aktywnym zawodowo i społecznie, a działalność związana z ochroną zabytków i kulturą stanowi ważną część jego publicznej aktywności.

Fundacja Książąt Lubomirskich, której jest prezesem, zajmuje się między innymi wspieraniem projektów edukacyjnych, naukowych i kulturalnych oraz ochroną dziedzictwa.

Także życie prywatne Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego przez lata wzbudzało zainteresowanie mediów.

Był związany z Dominiką Kulczyk, z którą ma dwoje dzieci — Jeremiego i Weronikę. Po rozstaniu jego życie rodzinne ułożyło się na nowo.

Obecnie jest mężem hrabianki Heleny Mańkowskiej, a para ma córkę Elisabeth. Rodzina związana jest z Lubniewicami i właśnie tutaj, w otoczeniu historycznych murów, spędza część swojego życia.

Jest w tym wszystkim coś charakterystycznego dla Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego.

Z jednej strony prowadzi życie współczesnego przedsiębiorcy, człowieka zaangażowanego w biznes i działalność społeczną, z drugiej — dużą część swojej energii poświęca miejscu, które przypomina o świecie jego przodków.

Nie jest to łatwe połączenie. Historia może być ciężarem, jeśli człowiek patrzy na nią wyłącznie jak na obowiązek.

W Lubniewicach widać jednak próbę nadania jej nowego życia.

Sam zamek jest tego najlepszym przykładem. Przetrwał kolejne epoki, zmiany właścicieli i dramatyczne wydarzenia XX wieku, a dziś ponownie stał się miejscem, w którym coś się dzieje.

Renowacja nie polega więc tylko na odświeżaniu ścian czy przywracaniu dawnego blasku meblom. Chodzi o to, żeby ogromna przestrzeń nie stała się pustą dekoracją.

Dlatego w zamku pojawiają się goście, artyści, muzycy i uczestnicy wydarzeń kulturalnych.

Kiedy patrzy się na fotografie wnętrz, łatwo skupić się na przepychu. Wysokie pomieszczenia, historyczne wyposażenie, ogromna przestrzeń i park otaczający rezydencję robią wrażenie, którego trudno nie zauważyć.

Ale za tym wszystkim kryje się znacznie bardziej osobista historia. Dla Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego nie jest to po prostu nieruchomość o imponującej powierzchni.

To miejsce związane z jego rodziną, pamięcią o przodkach i własnym rozumieniem dziedzictwa.

I właśnie dlatego zamek w Lubniewicach jest ciekawszy niż kolejna opowieść o luksusowym życiu.

Można oczywiście zachwycać się jego rozmiarami i wnętrzami, ale za każdym pokojem kryje się fragment historii.

W jednym zachowała się pamięć o muzyku, w innym rodzinne pamiątki, a gdzie indziej po prostu toczy się zwyczajne życie. W tym miejscu przeszłość nie konkuruje z teraźniejszością. Jedna przenika się z drugą.

Dzisiaj Jan Lubomirski-Lanckoroński wraz z rodziną nadal wraca do Lubniewic, gdzie ogromna rezydencja pozostaje jednym z najważniejszych elementów jego życia.

I choć z zewnątrz wszystko może przypominać bajkowy świat arystokracji, codzienność wygląda zapewne znacznie bardziej zwyczajnie, niż można przypuszczać.

Bo nawet w zamku, który ma ponad sto komnat, najważniejsze pozostają te chwile, kiedy ktoś siada przy stole, rozmawia z rodziną, słucha muzyki albo po prostu patrzy przez okno na park.

To właśnie wtedy ogromna historyczna posiadłość przestaje być tylko zabytkiem i zaczyna być domem.

87-letnia Anna Polony, aktorka z wieloletnim stażem, coraz częściej wraca myślami do swojej przeszłości. Jak ocenia swoją dotychczasową twórczość

87-letnia Anna Polony, aktorka z wieloletnim stażem, coraz częściej wraca myślami do swojej przeszłości. Jak ocenia swoją dotychczasową twórczość

Katarzyna Cichopek przekazała radosną wiadomość. Pod jej postem pojawiło się wiele radosnych komentarzy