Relacja Jana Frycza z córką Olgą przez lata była pełna żalu, niedopowiedzeń i ran, które nie goiły się szybko.
Dziś trudno uwierzyć, że ojciec i córka, którzy potrafią pojawić się razem publicznie i spokojnie rozmawiać, kiedyś przez długi czas prawie się nie znali.
Za ich wspólnymi zdjęciami kryje się historia rodziny, w której aktorstwo przyniosło Janowi Fryczowi ogromną karierę, ale jednocześnie stało się jednym z powodów rodzinnych dramatów.
Olga Frycz była jeszcze dzieckiem, kiedy jej życie rodzinne nagle się zmieniło. Jej ojciec rozstał się z matką i odszedł od rodziny, zostawiając ją oraz rodzeństwo pod opieką matki.
Olga wspominała później, że najbardziej bolała ją nie sama decyzja o rozwodzie, ale to, że ojca po prostu zaczęło brakować.

Wcześniej również nie był często w domu, ale świadomość, że tym razem może zniknąć na dobre, była dla dziecka szczególnie trudna.
Jej matka została z pięciorgiem dzieci. Pieniędzy nie było wiele, dlatego rodzina musiała nauczyć się radzić sobie razem.
Olga po latach opowiadała, że dzieci nosiły ubrania po sobie, a kiedy potrzebowały pieniędzy na zakupy, potrafiły dorabiać jako tak zwani „klaskacze”.
To właśnie matka miała być dla nich osobą, która mimo trudnej sytuacji zapewniała dzieciom poczucie bezpieczeństwa.

Po rozwodzie kontakt Olgi z ojcem praktycznie zniknął. Aktorka wspominała, że przez około osiem lat prawie go nie widywała.
Jedno ze spotkań zapamiętała szczególnie. Kiedy przypadkiem na siebie trafili, Jan zapytał córkę, dlaczego nie jest w szkole.
Olga przyznała, że poszła na wagary, ale odpowiedziała mu z goryczą, że nie powinien się wtrącać, skoro nawet nie wie, do jakiej szkoły chodzi.
To zdanie mówiło więcej niż długa rozmowa. Dziewczynka, która kiedyś chciała mieć ojca blisko, zdążyła przyzwyczaić
się do jego nieobecności.

Później pojawiła się jeszcze jedna bolesna sprawa. Olga sama chciała zostać aktorką. Dorastała przecież w cieniu bardzo znanego ojca i doskonale wiedziała, jak wygląda jego świat.
Marzyła o szkole teatralnej, ale Jan Frycz nie był zachwycony jej wyborem. Wręcz przeciwnie — miał uważać, że aktorstwo nie jest odpowiednim zawodem dla jego córki.
Olga podejrzewała nawet, że ojciec próbował wpłynąć na jej zawodowy start. Po nieudanych egzaminach do szkoły teatralnej mówiła w jednym z wywiadów, że miała świadomość, iż ojciec mógł komuś coś powiedzieć na jej temat.

Do dziś nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy rzeczywiście tak było, ale dla młodej Olgi podejrzenie wystarczyło, by jeszcze bardziej oddalić się od ojca.
Pojawiła się również historia filmu „Sanktuarium”, przy którym ich zawodowe drogi mogły się przeciąć. W środowisku krążyły pogłoski, że Jan Frycz miał sprzeciwiać się udziałowi córki.
Olga przez pewien czas wierzyła, że jej problemy zawodowe były związane właśnie z jego stanowiskiem. Trudno się dziwić, że takie doświadczenia jeszcze bardziej komplikowały ich relację.
Przez lata Olga mówiła o ojcu z dużym dystansem. W pewnym momencie żartowała nawet, że jedyne, co ich łączy, to podobny kształt paznokci.
Dzisiaj takie słowa brzmią wyjątkowo mocno, zwłaszcza gdy zestawi się je z tym, jak wygląda ich relacja w ostatnich latach.

Przełom przyszedł wtedy, gdy Olga sama została mamą. Narodziny jej pierwszej córki sprawiły, że Jan Frycz zaczął pojawiać się bliżej rodziny. Został dziadkiem, a ta nowa rola najwyraźniej pozwoliła mu spojrzeć na własne życie z innej perspektywy.
Wspominano, że odwiedził córkę w szpitalu po narodzinach wnuczki. Przyniósł Oldze kwiaty, a dziecku podarował przytulankę.
Spotkanie miało być dla niego bardzo emocjonalne. Od tego momentu relacje ojca i córki zaczęły się stopniowo zmieniać.
„[Wspierał nas] mój potencjalny teść, którego bardzo serdecznie pozdrawiam. Bardzo to miłe, bardzo był zaangażowany, nawet dzwonił do mnie – mówił, że super. Było mi bardzo miło, że przyszedł” – wyjawił wówczas tancerz, Albert Kosiński.
Olga również z czasem zaczęła patrzeć na przeszłość inaczej. Nie udawała, że nic się nie wydarzyło.
Wiedziała, że pewnych rzeczy nie da się cofnąć. Dzieciństwa bez ojca nie można odzyskać, a lat, podczas których się nie widywali, nie da się po prostu wymazać.
Można jednak spróbować zbudować coś nowego. I właśnie to miało stać się między nimi. Olga przyznała, że kiedy sama została matką, łatwiej było jej spojrzeć na ojca z większym zrozumieniem.
Nie oznaczało to zapomnienia o dawnych ranach, ale pojawiła się gotowość, by przestać żyć wyłącznie tym, co wydarzyło się przed laty.
Dziś Jan Frycz i Olga Frycz potrafią pojawić się razem publicznie. Wspólne fotografie nadal nie są czymś, co oglądamy każdego dnia, dlatego kiedy ojciec i córka stają obok siebie przed obiektywami, zdjęcia natychmiast przyciągają uwagę.
Za tym spokojem nie stoi jednak idealna rodzinna historia. Jest za to coś znacznie bardziej prawdziwego — wiele lat bólu, wzajemnych pretensji, prób odbudowania kontaktu i wreszcie decyzja, by nie pozwolić, żeby przeszłość była silniejsza od tego, co jeszcze można przeżyć razem.
Jan Frycz przez całe życie był przede wszystkim aktorem. Na scenie potrafił wcielać się w ludzi skomplikowanych, trudnych i pełnych sprzeczności. Prywatnie również przeszedł własną historię, której nie da się opowiedzieć jednym zdaniem.
Dzisiaj jego relacja z Olgą pokazuje, że nie każdą rodzinną ranę można całkowicie zagoić. Niektórych wydarzeń nie da się naprawić ani cofnąć. Można jednak nauczyć się żyć z przeszłością i spróbować stworzyć więź na nowo.
Dla Olgi najważniejsze okazało się chyba to, że jej dzieci mogą znać dziadka inaczej, niż ona znała swojego ojca w dzieciństwie.
A dla Jana Frycza późne ojcostwo i dziadkowanie stały się szansą na odzyskanie choć części czasu, którego kiedyś zabrakło.
I właśnie dlatego ich historia tak mocno porusza. Nie dlatego, że jest idealna. Wręcz przeciwnie — dlatego, że przez wiele lat taka nie była.
„Jan Frycz był niezwykle ważnym członkiem naszego Zespołu – nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem. Będzie nam bardzo brakować jego charyzmy na próbach, jego śmiechu w kuluarach, długich rozmów i analiz. Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka. Mieliśmy wielkie szczęście, mogąc spotykać się na co dzień”.
Jan Frycz, odszedł w wieku 72 lat. Był jednym z najwybitniejszych aktorów w Polsce
Nie żyje Joanna Rawik. W wieku 92 lat odeszła znana aktorka, która stała się ikoną polskiej piosenki
Nie żyje Joanna Rawik. W wieku 92 lat odeszła znana aktorka, która stała się ikoną polskiej piosenki