Czy Maryla Rodowicz miała dziecko z nieślubnego związku z legendarnym Danielem Olbrychskim. Co na to powiedziała sama piosenkarka

Maryla Rodowicz przez dziesięciolecia była jedną z tych gwiazd, o których Polacy chcieli wiedzieć wszystko.

Jej stroje, koncerty, kolejne przeboje, związki i rozstania regularnie trafiały na pierwsze strony gazet.

Nic więc dziwnego, że wokół tak barwnej postaci z czasem zaczęły narastać historie, które z rzeczywistością miały niewiele wspólnego.

Jedna z najbardziej szokujących dotyczyła Daniela Olbrychskiego. Przez lata miała krążyć opowieść, że owocem ich słynnego romansu była córka, którą Rodowicz miała oddać do specjalistycznego ośrodka.

Po latach sama piosenkarka postanowiła powiedzieć, co naprawdę kryło się za tą historią. I nie pozostawiła większego pola do domysłów: takiego dziecka nigdy nie było.

Żeby zrozumieć, skąd w ogóle wzięła się ta opowieść, trzeba cofnąć się do lat 70. Wtedy Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski byli jedną z najbardziej komentowanych par w Polsce.

Ona — już wielka gwiazda estrady, z charakterystycznym głosem, gitarą i scenicznym temperamentem.

On — aktor, którego po sukcesie „Potopu” znała cała Polska. Ich romans miał w sobie wszystko, co przyciągało uwagę: sławę, namiętność, konie i sportowe samochody, a także fakt, że Olbrychski był wówczas żonaty z Moniką Dzienisiewicz.

Rodowicz po latach wspominała początki tej znajomości z charakterystyczną dla siebie bezpośredniością. Poznali się w 1973 roku na bankiecie po jej koncercie.

Niedługo później Olbrychski dostał od niej samochód — Porsche 914 Sport — którym miał pojechać w podróż.

Kiedy wrócił, zostawił za wycieraczką wiadomość: „przytulam się do kierownicy, na razie”. Tak zaczęła się historia, która przez kolejne lata miała żyć własnym życiem.

Połączyło ich nie tylko zauroczenie, ale również zamiłowanie do koni. Pewnego dnia Olbrychski zabrał Rodowicz do stajni Legii przy ulicy Kozielskiej.

Po jeździe doszło do pocałunku, który — jak opowiadała po latach piosenkarka — całkowicie zmienił charakter ich relacji.

Rodowicz wspominała nawet, że aktor pachniał koniem i potem. W jej opowieści nie było miejsca na chłodny dystans. To był romans, który naprawdę ją porwał.

Ich związek nie przetrwał jednak próby czasu. Olbrychski po latach mówił o tej relacji jako o czymś, co brutalnie odciął.

Jednocześnie przyznawał, że w czasie związku z Rodowicz naprawdę ją kochał. Wspominał nawet, że kiedy otrzymał nagrodę za rolę w „Potopie”, powiedział jej, że ofiarowuje jej tę rolę.

Po latach pozostała więc pamięć o uczuciu, choć każde z nich poszło własną drogą. To właśnie z tego okresu miała narodzić się jedna z najbardziej absurdalnych plotek dotyczących Rodowicz.

Według krążącej przez lata historii piosenkarka miała mieć z Olbrychskim córkę, a następnie oddać ją do specjalistycznego ośrodka.

Pojawiały się nawet opowieści, że artystka miała odwiedzać dziecko, przyjeżdżając czerwonym Porsche.

Sama Rodowicz po latach przywołała tę historię w rozmowie z Magdą Gessler w programie „Magda gotuje internet”.

Jej reakcja była jednoznaczna. Rodowicz zaprzeczyła, jakoby miała córkę z Olbrychskim i oddała ją do jakiejkolwiek placówki.

Zwróciła przy tym uwagę na okrutny charakter takich opowieści i zastanawiała się, dlaczego ludzie w ogóle chcieli wierzyć w historie, które mogły wyrządzić komuś krzywdę.

Tym samym po latach sama zamknęła temat, który przez dekady powracał w różnych wersjach.

Prawdziwa historia rodziny Maryli Rodowicz wygląda zupełnie inaczej. Artystka ma troje dzieci.

Dwójkę starszych — syna Jana, urodzonego w 1979 roku, i córkę Katarzynę, urodzoną w 1982 roku — ze związku z Krzysztofem Jasińskim, reżyserem i twórcą krakowskiego Teatru STU.

Najmłodszy syn Jędrzej przyszedł na świat w 1987 roku i jest dzieckiem Rodowicz oraz Andrzeja Dużyńskiego.

Relacja z Jasińskim trwała około siedmiu lat. Nie wzięli ślubu, ale wspólnie stworzyli rodzinę.

Rodowicz w późniejszych rozmowach wracała do okresu, kiedy dzieci były małe, a jej kariera wymagała ciągłych wyjazdów.

Koncerty, próby i podróże oznaczały rozłąkę z dziećmi, co nie zawsze było łatwe. Sama przyznawała, że zdarzały się momenty, gdy dzieci rozpaczliwie protestowały przeciwko jej wyjazdom.

Później w jej życiu pojawił się Andrzej Dużyński. Poznali się w połowie lat 80., a w 1987 roku urodził się ich syn Jędrzej.

Para pobrała się w 1986 roku i przez około trzy dekady tworzyła małżeństwo. Dużyński był nie tylko partnerem życiowym artystki.

W pewnym momencie mocno zaangażował się również w jej karierę. Kiedy po 1989 roku zainteresowanie Rodowicz ze strony części mediów i rynku muzycznego osłabło, pomagał w produkcji i promocji jej płyt.

To właśnie w tym okresie Maryla przeżywała jedną z największych zmian w swoim życiu.

Kobieta, która wcześniej potrafiła wypełniać ogromne sceny, musiała mierzyć się z nowymi realiami rynku muzycznego.

Jednak jej kariera nie skończyła się wraz ze zmianą ustroju. Przeciwnie — wróciła z nowymi projektami i kolejnymi przebojami.

A przecież jej historia na scenie zaczęła się znacznie wcześniej. W 1967 roku wygrała Festiwal Piosenkarzy Studenckich w Krakowie.

Dwa lata później zdobyła pierwszą nagrodę na festiwalu w Opolu za „Mówiły mu”. W kolejnych latach Opole stało się jednym z miejsc, z którymi kojarzono ją najmocniej.

Pojawiły się współprace z Agnieszką Osiecką, Katarzyną Gaertner i Sewerynem Krajewskim, a wraz z nimi piosenki, które przetrwały kolejne pokolenia. „Małgośka” stała się jednym z jej największych znaków rozpoznawczych.

Rodowicz od początku nie pasowała do spokojnego, przewidywalnego wizerunku piosenkarki. Kolorowe stroje, długie włosy, gitara, ogromna energia i spektakularne występy sprawiły, że na polskiej scenie trudno było pomylić ją z kimkolwiek innym.

Przez lata śpiewała zarówno rockowe i folkowe utwory, jak i wielkie ballady. W jej repertuarze znalazły się między innymi „Niech żyje bal”, „Wsiąść do pociągu”, „To już było” czy „Sing-Sing”.

Jej życie prywatne również nigdy nie było spokojną, prostą historią. Po wielkiej miłości do Olbrychskiego przyszła rodzina z Jasińskim, później małżeństwo z Dużyńskim.

To ostatnie zakończyło się po wielu latach. Para pozostawała w separacji od 2016 roku, a rozwód został orzeczony w 2021 roku.

Po trzech dekadach wspólnego życia Rodowicz została więc sama, choć nadal miała wokół siebie troje dorosłych dzieci.

Jej dzieci nie poszły jednak prostą drogą w stronę show-biznesu. Najmłodszy Jędrzej jako nastolatek interesował się muzyką i myślał nawet o reżyserii, później zajmował się fotografią.

W dorosłym życiu związał się jednak z innymi zajęciami. Sam mówił publicznie o swojej matce z dużym szacunkiem, podkreślając, że trudno opisać, jaką jest osobą.

Jan i Katarzyna również prowadzą znacznie bardziej prywatne życie niż ich słynna matka.

A Maryla? Mimo upływu lat nadal pojawia się na scenie. W grudniu 2025 roku skończyła 80 lat, ale nie oznaczało to dla niej końca zawodowej aktywności.

Jej nazwisko nadal pojawia się na koncertach, festiwalach i telewizyjnych wydarzeniach.

Przez ponad sześć dekad zdążyła przeżyć właściwie wszystko, co może spotkać wielką gwiazdę: ogromną popularność, zmieniające się mody, sukcesy, rodzinne szczęście, rozstania i medialne historie, które czasem były bardziej fantastyczne niż rzeczywistość.

I właśnie dlatego historia rzekomej córki z Danielem Olbrychskim tak dobrze pokazuje drugą stronę sławy.

Kiedy ktoś przez lata jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ludzi w kraju, jego życie zaczyna żyć własnym życiem w opowieściach innych osób.

Jedna plotka przechodzi w kolejną, szczegóły zaczynają się zmieniać, a po latach trudno czasem odróżnić prawdziwe wspomnienie od wymyślonej historii.

Maryla Rodowicz postanowiła jednak ten konkretny mit przeciąć sama. Miała z Danielem Olbrychskim wielki romans — tego nigdy nie ukrywała.

Była w nim miłość, były konie, Porsche, emocje i późniejsze wspomnienia. Ale wspólnej córki, którą miałaby oddać do ośrodka, nie było.

Że mam córkę z Danielem Olbrychskim i oddałam ją do jakiegoś zakładu. I że tam byłam widywana, jak przyjeżdżałam czerwonym porsche. Ludziom się nudzi. Czemu życzyć komuś źle?

Prawdziwe dzieci Maryli mają imiona Jan, Katarzyna i Jędrzej, a każdy z nich pochodzi z innych etapów jej życia.

Reszta przez lata pozostawała tylko opowieścią, która urosła do rozmiarów legendy.

Plotki dotyczące Joanny Koroniewskiej i Macieja Dowbora miały swoje uzasadnienie. Prezenter sam w końcu przyznał

Marta Nawrocka i Bianka Chajzer są rodziną. Jeden szczegół ujawnił całą prawdę o wielkiej miłości Filipa Chajzera

Maria Prokop znów jest zakochana. Była żona znanego prezentera telewizyjnego podzieliła się szczegółami na temat swojego nowego partnera