21-letnia córka Borysa Szyca pojawiła się na premierze filmu „Lalka”. Jak dziś wygląda Sonia

Przez kilka lat Sonia Szyc niemal zupełnie zniknęła z pierwszych stron gazet. Kiedy jako nastolatka zaczęła pojawiać się u boku słynnego ojca, media szybko zwróciły uwagę na jej urodę.

Później przyszedł niespodziewany debiut filmowy, nagroda i pytania o to, czy pójdzie śladem Borysa Szyca. Sama Sonia od początku podchodziła do tego z dystansem.

Nie chciała być kolejną „córką znanego aktora”. Dziś ma 21 lat i coraz wyraźniej pokazuje, że zamierza zbudować własną historię.

Na premierze nowej „Lalki” pojawiła się u boku ojca i jego żony Justyny Szyc-Nagłowskiej. Jej widok po trzech latach nieobecności na ściankach od razu przyciągnął uwagę.

Sonia urodziła się w 2005 roku jako córka Borysa Szyca i Anny Pinczykowskiej. Jej rodzice rozstali się, gdy była jeszcze małym dzieckiem, a ona dorastała przede wszystkim u boku mamy.

Borys Szyc z czasem założył nową rodzinę. W 2019 roku poślubił Justynę Nagłowską, a w 2020 roku para powitała na świecie syna Henryka.

Aktor jest również ojczymem dwóch córek Justyny z poprzedniego związku.

Relacja Borysa z Sonią przez lata nie była tematem, o którym oboje chętnie opowiadali publicznie. Sam aktor przyznawał jednak, że jego ojcostwo bardzo się zmieniło.

Kiedy Sonia przyszła na świat, miał zaledwie około 25–26 lat i – jak mówił – był wtedy zupełnie innym człowiekiem. Z czasem nauczył się większej odpowiedzialności i spokojniejszego podejścia do rodzicielstwa.

Dziś podkreśla, że córka zawsze może liczyć na jego wsparcie i że starał się dawać jej dużo swobody w podejmowaniu własnych decyzji.

Jednym z najważniejszych momentów w ich relacji okazała się wspólna praca. Sonia początkowo wcale nie planowała zostać aktorką.

Wręcz przeciwnie – sama mówiła, że przez długi czas unikała tego zawodu, między innymi dlatego, że chciała być po prostu Sonią, a nie „córką Borysa Szyca”.

Brała udział w castingach raczej dla zabawy. Wszystko zmieniło się, gdy dostała propozycję zagrania z ojcem w filmie „Miało cię nie być”.

Miała wtedy 17 lat. Na ekranie wcieliła się w Ryfkę, córkę bohatera granego przez Borysa Szyca.

Film opowiadał o skomplikowanej relacji ojca i córki, dlatego wspólna praca miała dla nich także bardzo osobisty wymiar.

Przez około miesiąc spędzali ze sobą na planie długie godziny. Borys później przyznawał, że właśnie ta wspólna przygoda bardzo zmieniła ich relację i pozwoliła im wejść na znacznie bardziej dojrzały poziom wzajemnego porozumienia.

Co ciekawe, Sonia nie dostała jedynie zainteresowania mediów dlatego, że była córką znanego aktora. Jej debiut został naprawdę zauważony.

W 2023 roku podczas festiwalu Mastercard OFF CAMERA otrzymała nagrodę Rising Star za najlepszy debiut aktorski za rolę w „Miało cię nie być”.

Jury zwróciło uwagę na jej naturalność i łatwość w pokazywaniu skomplikowanych emocji młodej bohaterki.

Dla dziewczyny, która jeszcze niedawno nie była pewna, czy w ogóle chce zostać aktorką, było to wyjątkowo mocne wejście do świata filmu.

A jednak Sonia nie poszła ostatecznie w stronę aktorstwa. W tym miejscu historia zaczyna robić się naprawdę ciekawa, bo wszystko wskazywało na to, że nazwisko Szyc może otworzyć jej drzwi do kolejnych produkcji.

Ona wybrała jednak coś innego. Od dziecka interesowała się muzyką. Borys opowiadał, że wspólnie słuchali muzyki, tańczyli, a córka od najmłodszych lat miała kontakt ze śpiewem.

Podczas pracy nad filmem okazało się nawet, że reżyser Kuba Michalczuk wcześniej zobaczył nagranie, na którym Sonia i jej tata śpiewają „Shallow” Lady Gagi i Bradleya Coopera.

To właśnie wtedy pojawił się pomysł, by wykorzystać jej muzyczne zdolności w filmie.

Później Sonia zdecydowała się rozwijać właśnie w tym kierunku. Rozpoczęła studia wokalne w Akademii Muzycznej w Łodzi i już po pierwszym roku zakończyła naukę z wyróżnieniem.

Borys nie ukrywał dumy z córki, ale jednocześnie podkreślał, że nie chce wybierać za nią przyszłości.

Aktorstwo było dla niej ciekawym doświadczeniem, lecz muzyka stała się dziedziną, którą zaczęła traktować znacznie poważniej.

Sama Sonia mówiła, że długo miała potrzebę odcięcia się od nazwiska ojca. To nie oznaczało odrzucenia Borysa ani jego świata.

Chodziło raczej o coś bardzo prostego – chciała, żeby ludzie najpierw poznali ją, a dopiero później dowiedzieli się, czyim jest dzieckiem.

Przy tak znanym nazwisku nie było to łatwe. W jej przypadku zainteresowanie pojawiło się jeszcze zanim zdążyła zdecydować, kim właściwie chce zostać.

Dlatego przez pewien czas można było odnieść wrażenie, że świadomie wybiera życie z dala od kamer.

Gdy media interesowały się jej kolejnymi zdjęciami, ona nie próbowała na siłę wykorzystywać popularności ojca.

W ostatnich latach rzadko pojawiała się na branżowych imprezach. Jej powrót na ściankę podczas premiery „Lalki” był więc zauważalny właśnie dlatego, że przez około trzy lata nie oglądaliśmy jej w takim wydaniu.

29 września 2026 roku Sonia pojawiła się na premierze „Lalki”, w której Borys Szyc wciela się w barona Krzeszowskiego.

Na tę okazję wybrała długą suknię w intensywnym kolorze fuksji, do której dobrała bordowe buty, czerwoną torebkę, elegancką biżuterię i jasny płaszcz.

Wyglądała już nie jak nastolatka, którą kilka lat temu fotografowano przy okazji rodzinnych wyjść, ale jak dorosła, pewna siebie kobieta.

Zdjęcia z premiery szybko przypomniały publiczności, jak bardzo zmieniła się od czasu swojego pierwszego pojawienia się na salonach.

Szczególne znaczenie miało to, że Sonia pojawiła się właśnie przy okazji premiery filmu ojca. „Lalka” jest jednym z największych polskich projektów filmowych tego roku.

W obsadzie znaleźli się między innymi Marcin Dorociński, Kamila Urzędowska, Maja Ostaszewska, Agata Kulesza, Andrzej Seweryn, Krystyna Janda i Maciej Stuhr.

Borys Szyc zagrał barona Krzeszowskiego, a premiera kinowa została zaplanowana na 30 września 2026 roku.

Trudno jednak nie zauważyć, że Sonia przyszła tam przede wszystkim jako córka, która chce być blisko ważnego dla ojca wydarzenia, a nie jako młoda aktorka próbująca wrócić na ekran.

Jej zawodowa droga na dziś prowadzi gdzie indziej. W wieku 21 lat ma już za sobą filmowy debiut, nagrodę za pierwszą rolę, doświadczenie pracy u boku własnego ojca i – co być może najważniejsze – świadomość, że nie musi kopiować jego kariery.

Borys Szyc od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. Ma za sobą dziesiątki ról filmowych i teatralnych, a w 2026 roku ponownie znalazł się w centrum zainteresowania dzięki „Lalce”, „Vinc​i 2” i kolejnym projektom.

Sonia natomiast dopiero układa swoją własną zawodową historię. I choć nazwisko dostała od ojca, kierunek wybiera już sama.

Na zdjęciach z premiery widać więc coś więcej niż kolejną córkę gwiazdy, która pojawiła się na czerwonym dywanie.

To Sonia Szyc kilka lat później – dorosła, odważniejsza i świadoma tego, że jej życie nie musi wyglądać tak samo jak życie sławnego ojca. Zaczynała w cieniu bardzo znanego nazwiska, dostała szansę w filmie i od razu została zauważona.

Mogła zostać przy aktorstwie. Zamiast tego wybrała muzykę. Teraz, kiedy znów pojawiła się przed fotografami, wyglądało to raczej jak powrót do świata, który zna od dziecka, niż próba wejścia w niego za wszelką cenę.

Jak syn Violetty Villas ocenił Sandrę Drzymalską. Aktorka nie mogła powstrzymać emocji po premierze

Czy Mandaryna planuje zamieszkać z Michałem Wiśniewskim. Artystka podała nawet datę

Beata Tyszkiewicz oceniła Julię Wieniawę w roli jurorki w programie „Taniec z gwiazdami”. Aktorka nie przebierała w słowach i jasno wyraziła swoją opinię