Charakterystyczna twarz, mocna sylwetka i role mężczyzn, których trudno nie zapamiętać, sprawiły, że aktor na stałe zapisał się w historii polskich seriali.
Mało kto pamięta jednak, że jego własne życie miało moment, w którym scenariusz mógł potoczyć się zupełnie inaczej.
Zanim trafił przed kamerę, studiował prawo i rozpoczął aplikację sędziowską. Później porzucił ją dla aktorstwa, a kilka lat później wyjechał z rodziną aż do Australii.
To właśnie tam rozpoczęła się historia jego syna Eryka, który dziś sam pracuje w świecie filmu.
Jacek Lenartowicz urodził się 13 września 1960 roku w Puławach, a pierwsze lata życia spędził w Nałęczowie.
Później jego rodzina przeniosła się do Lublina. Tam ukończył liceum i rozpoczął studia na Wydziale Prawa i Administracji UMCS.
Wszystko wskazywało na to, że jego przyszłość będzie związana z zupełnie innym zawodem. Po studiach dostał się nawet na aplikację sędziowską.
Wytrzymał jednak zaledwie rok. W pewnym momencie uznał, że prawo nie jest tym, co chce robić przez całe życie, i postawił na scenę.
W drugiej połowie lat 80. ukończył studium aktorskie przy Państwowym Teatrze Żydowskim Szymona Szurmieja, a następnie zdał eksternistyczny egzamin dla aktorów dramatu.
Pracował w kolejnych teatrach, a w 1988 roku pojawił się na ekranie w filmie „Zmowa”. Potem zaczęły przychodzić następne role.
„M jak miłość”, „Ranczo”, „Wataha”, „Oficer”, „Samo życie”, „Strażacy” — lista produkcji, w których występował, jest długa.
Do tego dochodzą role dubbingowe, dzięki którym jego głos mogli znać również widzowie, którzy nie zawsze kojarzyli go z twarzy.
W życiu prywatnym aktora wydarzyło się jednak coś, co na długo odcisnęło na nim piętno. W 1993 roku poślubił Aleksandrę, z którą doczekał się syna Eryka.
Rok później rodzina zdecydowała się na wyjazd do Australii. Początki nie były łatwe. Lenartowicz musiał odłożyć aktorstwo na bok i podejmował się zupełnie innych zajęć.
Pracował w restauracji, był pomocnikiem malarza, a od czasu do czasu występował w teatrze. Na emigracji spędził około pięciu lat.
To właśnie ten okres okazał się szczególnie trudny dla jego rodziny. Małżeństwo Jacka i Aleksandry zakończyło się rozwodem, a aktor po powrocie do Polski przez kilka lat pozostawał daleko od syna.
W jednym z późniejszych wywiadów wspominał, że po rozpadzie pierwszej rodziny przeżywał bardzo trudny czas i nie wierzył wtedy, że jeszcze uda mu się ułożyć życie prywatne. Rozłąka z Erykiem była dla niego bolesnym doświadczeniem.
Eryk został w Australii i dorastał między dwoma światami. Z czasem zaczął interesować się filmem, a historia zatoczyła koło.
Syn nie poszedł jednak dokładnie tą samą drogą co ojciec. Zainteresował się nie tylko aktorstwem, lecz także reżyserią, scenariopisarstwem i pracą za kamerą.
Ukończył Gdyńską Szkołę Filmową, a później kontynuował naukę w Australian Film, Television and Radio School w Sydney.
Dzisiaj Eryk Lenartowicz może pochwalić się własnym filmowym dorobkiem. Widzowie mogli zobaczyć go między innymi w „Leśniczówce”, gdzie wcielał się w Brajana, a także w „Domu pod Dwoma Orłami”.
W serialu „Leśniczówka” jego nazwisko pojawia się w obsadzie kilku odcinków z 2019 roku. Z kolei „Dom pod Dwoma Orłami” był kolejnym projektem, w którym pojawił się jako aktor.
Ale aktorstwo to tylko część jego działalności. Eryk próbował swoich sił również po drugiej stronie kamery.
Jednym z jego projektów jest krótkometrażowy „Dots”, do którego napisał scenariusz i który wyreżyserował.
Film został zakwalifikowany do selekcji Cinéfondation w Cannes. Jak na twórcę znajdującego się jeszcze na początku zawodowej drogi, był to bardzo ważny moment.
Szczególnie filmowo wygląda historia związana z „Watahą”. Jacek Lenartowicz występował w serialu jako Michał Łuczak, natomiast Eryk pracował przy tej samej produkcji jako asystent reżysera.
Ojciec był więc przed kamerą, syn działał za nią. Spotkali się na jednym planie nie jako aktor i jego dziecko, ale jako dwaj ludzie wykonujący konkretne zawody w tej samej branży.
Dla Jacka musiało to być szczególne doświadczenie również z powodów osobistych. Jeszcze kilka lat wcześniej dzieliły ich tysiące kilometrów i życie na dwóch kontynentach.
Później syn zaczął odwiedzać ojca w Polsce, a nawet tutaj kontynuował część swojej edukacji.
Eryk wspominał, że początkowo przyjazd do Polski miał być krótką przygodą, ale spodobało mu się na tyle, że został na dłużej. W rozmowach z mediami podkreślał też, jak wiele dały mu lata spędzone w Gdyńskiej Szkole Filmowej.
Sam Jacek z zainteresowaniem obserwuje karierę syna. W jednym z wywiadów opowiadał o jego planach i próbach przebicia się na australijskim rynku filmowym.
Nie ukrywał, że droga Eryka nie jest łatwa, ale jednocześnie podkreślał jego upór i konsekwencję.
Eryk mieszka bowiem w Sydney, gdzie musi budować pozycję od podstaw, jednocześnie utrzymując zawodowy kontakt z Polską.
Życie rodzinne Jacka Lenartowicza po rozwodzie również zaczęło układać się na nowo. Aktor poznał Katarzynę, kiedy prowadził restaurację Bistro de Paris w Teatrze Wielkim w Warszawie.
Ona była wówczas studentką prawa. Z czasem stworzyli rodzinę, a na świat przyszła trójka ich dzieci — Aleksander, Nina i Lena. Jacek po raz kolejny został ojcem, tym razem już w zupełnie innym momencie swojego życia.
Dziś nazwisko Lenartowicz nosi więc nie tylko aktor, którego od lat oglądamy w telewizji. Eryk buduje własną drogę i nie ogranicza się do bycia „synem znanego aktora”.
Ma doświadczenie zarówno przed kamerą, jak i za nią, mieszka w Australii, pracuje przy filmowych projektach i wraca do Polski, gdy pojawiają się kolejne zawodowe okazje.
Historia Jacka i Eryka ma w sobie coś, czego nie dałoby się łatwo wymyślić przy biurku scenarzysty.
Ojciec, który jako młody człowiek porzucił prawo dla aktorstwa, potem wyjechał na drugi koniec świata i na pewien czas stracił bliskość z synem.
Syn, który dorastał w Australii, wrócił do Polski, nauczył się filmowego fachu i ostatecznie również wybrał kino. A później obaj spotkali się na planie „Watahy”, każdy po swojej stronie kamery.
On jest taki niezatapialny. Ma swoje idee, marzenia i konsekwentnie je realizuje. Teraz przyjechał do Polski, będzie tu do połowy lipca, potem wraca do Sydney i tam jest na takim etapie swojej nowej produkcji, że może na wiosnę uda mu się ruszyć ze zdjęciami. Jeżeliby mu się to udało, to taki chłopak, który najpierw skończył Gdyńską Szkołę Filmową, potem w Sydney Australian Film and Television School, to byłby ogromny sukces. Tam (w Australii) jest jak na takiej eksploracji dżungli. Musi się tam tą maczetą przedzierać i daje sobie z tym radę — mówił o synu Jacek Lenartowicz.
Jacek Lenartowicz przez lata zbudował własną pozycję w polskim aktorstwie. Eryk dopiero pisze kolejne rozdziały swojej historii, ale już wiadomo, że nie zamierza ograniczać się do jednego zawodu.
I być może właśnie to jest w tej rodzinnej opowieści najciekawsze — syn odziedziczył po ojcu nie konkretną rolę czy sposób grania, lecz zainteresowanie światem filmu. Resztę musi już dopisać sam.
21-letnia córka Borysa Szyca pojawiła się na premierze filmu „Lalka”. Jak dziś wygląda Sonia
Joanna Krupa przez lata przyzwyczaiła się do tego, że jej wygląd, ubrania i każdy publiczny…
Premiera nowej „Lalki” zgromadziła w Warszawie prawdziwy tłum gwiazd. W Teatrze Wielkim pojawili się aktorzy,…
Dominika Serowska i Marcin Hakiel od pewnego czasu nie dzielą jednej sypialni. Dla wielu osób…
Kazik Staszewski nie potrzebuje wielkiej sceny, żeby wywołać dyskusję. Tym razem wystarczyła stacja benzynowa, ceny…
Przez kilka lat Sonia Szyc niemal zupełnie zniknęła z pierwszych stron gazet. Kiedy jako nastolatka…
Sandra Drzymalska stanęła przed zadaniem, którego przez długi czas sama się obawiała. Miała wcielić się…