Maryla Rodowicz przez ponad pół wieku przyzwyczaiła publiczność do tego, że potrafi zaskakiwać.
Kolorowe stroje, charakterystyczna grzywka, energia na scenie i przeboje, które znają kolejne pokolenia Polaków, stały się jej znakiem rozpoznawczym.
Niewiele jest artystek, które tak mocno zapisały się w historii polskiej muzyki rozrywkowej.
Teraz jednak coraz częściej pojawia się pytanie, kto mógłby opowiedzieć jej niezwykłą historię na ekranie.
Niespodziewanie w centrum tych rozważań znalazła się Helena Englert. Podczas specjalnego odcinka „Tańca z Gwiazdami” młoda aktorka przeszła metamorfozę inspirowaną wyglądem Maryli, a podobieństwo zwróciło uwagę samej gwiazdy.

Englert nie ukrywa, że z chęcią wcieliłaby się w legendę polskiej estrady. Jej reakcja na pytanie o tę rolę była pełna entuzjazmu.
Wszystko zaczęło się od „Maryla Night”, czyli odcinka programu „Taniec z Gwiazdami” poświęconego przebojom wokalistki.
Maryla Rodowicz pojawiła się w studiu jako gościnna jurorka, a uczestnicy przygotowali choreografie do jej piosenek.
Wieczór był okazją do przypomnienia utworów, które przez lata towarzyszyły Polakom, ale przyniósł też niespodzianki.

Helena Englert, która występuje w programie w parze z Romanem Osadchiyem, zaprezentowała się w stylizacji przywołującej charakterystyczny wizerunek piosenkarki. Uwagę zwracały przede wszystkim fryzura i sceniczny wygląd.
Gdy pojawił się temat ewentualnego zagrania Rodowicz w filmie biograficznym, aktorka nie zamierzała udawać obojętności.
Zapytana, czy przyjęłaby taką propozycję, odpowiedziała z wyraźnym rozbawieniem, że oczywiście. Zastanawiała się nawet, dlaczego nikt jeszcze nie zwrócił się do niej w tej sprawie.

Żartowała, że być może ktoś nie zauważył jej nowej fryzury, i z przymrużeniem oka przywołała swojego agenta. W tej spontanicznej reakcji nie było chłodnej kalkulacji ani ostrożnego unikania tematu.
Englert po prostu dała do zrozumienia, że rola takiej postaci byłaby dla niej ciekawym wyzwaniem. Na razie nie oznacza to jednak, że została obsadzona w filmie.
Projekt opowiadający o życiu Maryli Rodowicz jest rozważany, ale jego realizacja nie została jeszcze przesądzona. (Viva.pl)
Trudno się dziwić, że nazwisko Heleny pojawiło się w rozmowach o takiej produkcji.
Podczas telewizyjnej metamorfozy można było dostrzec podobieństwo do scenicznego wizerunku Rodowicz, choć samo odtworzenie fryzury i stroju to dopiero początek.
Zagranie artystki, której życie obejmuje dziesiątki lat kariery, wielkie sukcesy, głośne związki i osobiste rozczarowania, wymagałoby znacznie więcej niż podobnego wyglądu.

Trzeba byłoby uchwycić jej sposób poruszania się, poczucie humoru, temperament i charakterystyczną obecność na scenie.
Maryla Rodowicz ma zresztą bardzo konkretne wyobrażenie o aktorce, która mogłaby wcielić się w nią na ekranie.
W rozmowie przywołanej przez „Vivę!” podkreślała, że filmowa Maryla powinna być ładna i dobrze śpiewać.
To ważne, bo w przypadku takiej postaci głos jest równie istotny jak twarz. Publiczność przez lata słyszała Rodowicz w niezliczonych koncertach i nagraniach.
Każda aktorka, która podejmie się tego zadania, będzie musiała zmierzyć się z porównaniami do oryginału.
Historia samej Maryli jest zresztą gotowym materiałem na film. Urodziła się 8 grudnia 1945 roku w Zielonej Górze, a jej droga do popularności zaczęła się od występów studenckich.
W 1967 roku zdobyła pierwszą nagrodę na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie. Dwa lata później została nagrodzona na festiwalu w Opolu za wykonanie piosenki „Mówiły mu”.
W kolejnych latach wracała na opolską scenę i stopniowo budowała pozycję jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek.
Przełom lat 60. i 70. przyniósł jej nie tylko kolejne występy, ale również współpracę z ważnymi twórcami polskiej piosenki.
Szczególne miejsce w jej dorobku zajęły utwory powstałe przy udziale Agnieszki Osieckiej i Katarzyny Gärtner.
„Małgośka” stała się jednym z największych przebojów Rodowicz, a później dołączyły do niej kolejne piosenki, w tym „Niech żyje bal”.
Jej repertuar nie ograniczał się do jednego stylu. Artystka sięgała po różne gatunki, eksperymentowała z brzmieniem i zmieniała sceniczny wizerunek, nie rezygnując z własnej rozpoznawalności.

Przez lata występowała zarówno w Polsce, jak i za granicą. Koncertowała w różnych krajach, zdobywała nagrody i pojawiała się na najważniejszych wydarzeniach muzycznych.
Jej kariera przetrwała zmiany mód, pokoleń i całego rynku rozrywkowego. Kiedy wiele gwiazd znikało z pierwszych stron gazet po kilku sezonach popularności, Rodowicz nadal nagrywała, koncertowała i przyciągała uwagę swoim wyglądem.
Nie bez powodu nazywana jest królową polskiej piosenki — ten przydomek wyrósł z długiej kariery, a nie z jednego przeboju.
Za scenicznym rozmachem kryło się jednak życie prywatne, które nie zawsze układało się równie barwnie. Jednym z ważnych mężczyzn w jej życiu był aktor i reżyser Krzysztof Jasiński.
Para doczekała się dwojga dzieci: Jana, urodzonego w 1979 roku, oraz Katarzyny, która przyszła na świat w 1982 roku. Później Rodowicz wyszła za mąż za przedsiębiorcę Andrzeja Dużyńskiego.
Ich syn Jędrzej urodził się w 1987 roku. Małżeństwo trwało wiele lat, ale ostatecznie zakończyło się rozwodem w 2021 roku.
Rodowicz nie ukrywała, że uczucia odgrywały w jej życiu istotną rolę. Wspominała o dawnych miłościach, również o relacji z Danielem Olbrychskim, i opowiadała o doświadczeniach, które wpłynęły na jej spojrzenie na związki.
Jej życie nie sprowadzało się więc wyłącznie do koncertów i nagrań. Były w nim macierzyństwo, rodzinne obowiązki, miłosne uniesienia, rozstania i konieczność układania codzienności na nowo.
Część tych historii została przypomniana w filmie dokumentalnym „Maryla. Tak kochałam” z 2021 roku, w którym artystka wracała do ważnych momentów swojej kariery i życia osobistego.
Helena Englert wchodzi w ten świat z zupełnie innej strony. Urodziła się 14 czerwca 2000 roku w Warszawie jako córka aktorów Jana Englerta i Beaty Ścibakówny.
Teatr i film były obecne w jej życiu od dzieciństwa, ale nie oznacza to, że od początku miała gotowy plan na karierę.
Na ekranie pojawiła się jako małe dziecko, a szerszą rozpoznawalność przyniosły jej później role w produkcjach takich jak „Barwy szczęścia”, „Pokusa” i „#BringBackAlice”.
Studiowała również w Nowym Jorku, a następnie ukończyła Akademię Teatralną w Warszawie.
Znane nazwisko otworzyło przed nią drzwi do świata filmu, ale jednocześnie sprawiło, że od początku musiała mierzyć się z porównaniami i pytaniami o to, ile zawdzięcza rodzinie.
Helena mówiła w wywiadach, że stara się chronić prywatną relację z rodzicami i nie opowiadać publicznie o wszystkim, co dzieje się w domu.
Chce być postrzegana przede wszystkim przez pryzmat własnej pracy. Dlatego ewentualna rola Maryli Rodowicz mogłaby stać się dla niej kolejnym ważnym sprawdzianem — tym razem w postaci legendarnej artystki, którą zna niemal każdy polski widz.
Na razie pozostaje jednak ciekawą możliwością, a nie potwierdzonym projektem. Nie wiadomo, kiedy film o Rodowicz powstanie ani kto ostatecznie wcieli się w główną bohaterkę. Sama deklaracja Englert wystarczyła jednak, by rozbudzić wyobraźnię fanów.
W końcu trudno nie zastanawiać się, jak wyglądałaby na ekranie historia kobiety, która przez dziesięciolecia nie bała się zmieniać, eksperymentować i żyć na własnych zasadach.
Maryla Rodowicz ma za sobą tysiące koncertów, niezliczone nagrania i życie, którego nie da się zamknąć w kilku scenach.
Helena Englert dopiero buduje własną pozycję, ale już pokazała, że nie boi się wyzwań. Czy kiedyś spotkają się na planie filmu biograficznego?
Tego jeszcze nie wiadomo. Jedno jest pewne: po „Maryla Night” temat obsady nabrał nowego życia, a sama aktorka jasno dała do zrozumienia, że gdyby pojawiła się taka propozycja, byłaby gotowa ją rozważyć.
Adam Małysz niespodziewanie podzielił się nowym komunikatem. Co wydarzyło się w życiu sportowca