Beata Kozidrak nie zamierza znikać ze sceny. Po koncercie „Beata Unplugged” w Dąbrowie Górniczej wokalistka ponownie odezwała się do swoich obserwatorów.
Podziękowała za ciepłe przyjęcie i przypomniała o kolejnych występach.
Najbliższy zaplanowano na 15 listopada w Białymstoku, a następny odbędzie się dwa tygodnie później – 30 listopada w Szczecinie.
„Beata Unplugged w Dąbrowie Górniczej już za nami. Dziękuję za piękne spotkanie i ciepłe przyjęcie” – napisała artystka.
Dla jej fanów to coś więcej niż zapowiedź kolejnych koncertów. Po miesiącach niepewności i przerwie spowodowanej chorobą każdy taki występ jest potwierdzeniem, że Beata stopniowo wraca do muzycznej aktywności.

Tym razem publiczność spotyka ją w nieco innej odsłonie. Projekt „Beata Unplugged” pozwala usłyszeć dobrze znane piosenki w kameralnych, akustycznych aranżacjach.
Zamiast wielkiej scenicznej oprawy najważniejsze stają się głos, instrumenty i bliski kontakt z publicznością.
Wokalistce towarzyszy czterech muzyków, a utwory, które przez lata rozbrzmiewały na dużych koncertach, zyskują bardziej intymne brzmienie.
To ciekawy sposób na spotkanie z repertuarem, który wielu słuchaczy zna niemal na pamięć.
Wpis po koncercie w Dąbrowie Górniczej nabiera szczególnego znaczenia, jeśli przypomnieć sobie, jak trudny był dla artystki ostatni okres.

Pod koniec listopada 2024 roku Kozidrak poinformowała o konieczności odwołania zaplanowanych występów. Początkowo nie opowiadała publicznie o szczegółach swojego stanu zdrowia.
Fani wiedzieli jedynie, że wokalistka potrzebuje czasu, by skupić się na leczeniu i powrocie do sił.
Dopiero w 2025 roku zdecydowała się szerzej opowiedzieć o chorobie. W rozmowie z „Dzień Dobry TVN” ujawniła, że zmagała się z nowotworem.
Jednym z pierwszych niepokojących objawów był silny ból kręgosłupa. Początkowo nie przypuszczała, że za dolegliwościami kryje się tak poważny problem.
Z czasem jej stan się pogorszył, a zwykłe codzienne czynności zaczęły sprawiać ogromną trudność.

Po badaniach trafiła do szpitala i rozpoczęła leczenie, które trwało około dziewięciu miesięcy.
Nie ujawniła, z jakim dokładnie rodzajem nowotworu się zmagała, dlatego nie ma podstaw, by dopowiadać szczegóły jej diagnozy.
W tym okresie ważną rolę odegrali bliscy, w tym córki i partner wokalistki.
Kozidrak wspominała również o personelu medycznym, a szczególnie o pielęgniarkach, które wspierały ją podczas pobytu w szpitalu.
Choroba zmusiła ją do zatrzymania się w momencie, gdy przez lata przyzwyczajona była do intensywnego rytmu koncertów, podróży i pracy nad kolejnymi projektami.

Powrót nie nastąpił z dnia na dzień. Artystka stopniowo odzyskiwała siły, a kolejne występy stały się częścią jej ponownego wejścia w zawodowy rytm.
Historia Beaty Kozidrak zaczęła się w Lublinie. Urodziła się 4 maja 1960 roku i od młodych lat interesowała się muzyką.
Wychowywała się w rodzinie, w której nie brakowało artystycznych zainteresowań. Już jako nastolatka występowała z bratem Jarosławem w domach kultury i klubach studenckich.
Podczas jednego z takich występów zwróciła na siebie uwagę Andrzeja Pietrasa. To spotkanie okazało się ważne zarówno dla jej kariery, jak i życia prywatnego.
W 1978 roku powstał zespół Bajm. W jego pierwszym składzie znaleźli się Beata Kozidrak, jej brat Jarosław, Andrzej Pietras i Marek Winiarski, a także Andrzej Koziara i Andrzej Grądkiewicz.
Grupa szybko zaczęła zdobywać uznanie na przeglądach muzycznych. Prawdziwym przełomem okazał się występ na festiwalu w Opolu.
Bajm zaprezentował tam piosenkę „Piechotą do lata” i zajął drugie miejsce w kategorii zespołów.
Młoda wokalistka znalazła się nagle w centrum zainteresowania, a jej charakterystyczny głos trudno było pomylić z jakimkolwiek innym.
Kolejne lata przyniosły przeboje, które na stałe weszły do historii polskiej muzyki rozrywkowej.

„Co mi Panie dasz”, „Józek, nie daruję ci tej nocy”, „Nie ma wody na pustyni”, „Dwa serca, dwa smutki” czy „Biała armia” sprawiły, że Bajm stał się jednym z najważniejszych zespołów na polskiej scenie.
Kozidrak nie była jedynie wykonawczynią tych piosenek. Pisała teksty, współtworzyła muzyczny charakter grupy i z czasem wypracowała sceniczny wizerunek, który stał się jej znakiem rozpoznawczym.
Jej głos, ekspresja i odważne kreacje wyróżniały ją na tle innych wokalistek. Nie próbowała dopasowywać się do jednego schematu.
W latach 80. eksperymentowała z wyglądem, fryzurami i scenicznymi strojami. W wywiadach wspominała, że wiele elementów swojego wizerunku wymyślała samodzielnie.
Nie zawsze spotykało się to z aprobatą, ale nie rezygnowała z własnych pomysłów. Z czasem stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet polskiego rocka.
W 1998 roku rozpoczęła również samodzielną działalność fonograficzną, wydając album zatytułowany „Beata”. Płyta przyniosła jej Fryderyki w kategoriach wokalistka roku i album roku – pop.
Później ukazały się kolejne solowe wydawnictwa: „Teraz płynę”, „B3” i „4B”. Równolegle nie rezygnowała z Bajmu, który pozostawał ważną częścią jej artystycznej tożsamości.
W 2025 roku otrzymała Złotego Fryderyka za całokształt osiągnięć muzycznych. To wyróżnienie podsumowało ponad cztery dekady obecności na scenie.
Za scenicznym temperamentem i zawodową konsekwencją kryje się także historia rodzinna, która przez wiele lat była mocno związana z muzyką.
Beata Kozidrak wyszła za Andrzeja Pietrasa w 1979 roku. Był on nie tylko jej mężem, lecz także współzałożycielem i menedżerem Bajmu.
Ich relacja rozwijała się więc równolegle z karierą zespołu. Wspólnie pracowali, planowali koncerty i wychowywali dwie córki – Katarzynę, urodzoną w 1981 roku, oraz Agatę, która przyszła na świat w 1993 roku.
Starsza córka poszła muzyczną drogą. Katarzyna Pietras założyła zespół Kashmir, a później zaczęła występować z mamą jako wokalistka w chórkach Bajmu.
Młodsza Agata wybrała inną ścieżkę i związała się ze światem mody, rozwijając działalność projektantki.
Kozidrak wielokrotnie podkreślała, że rodzina jest dla niej ważna, choć koncertowy tryb życia nie zawsze pozwalał jej spędzać z córkami tyle czasu, ile by chciała.
Małżeństwo z Pietrasem trwało wiele lat, ale w 2016 roku para rozwiodła się po okresie separacji. Oboje nie opowiadali publicznie o wszystkich szczegółach rozstania.
Wokalistka z czasem zaczęła układać życie na nowo, skupiając się na muzyce, rodzinie i własnych planach.
W ostatnich latach niechętnie komentuje szczegóły obecnych relacji uczuciowych, dlatego nie warto dopisywać jej prywatnej historii tam, gdzie sama nie zdecydowała się jej ujawnić.
Dziś Beata Kozidrak ma za sobą nie tylko ogromny dorobek artystyczny, ale też doświadczenia, które na pewien czas całkowicie zmieniły jej codzienność.
Powrót do występów nie oznacza, że wszystko musi wyglądać dokładnie tak jak przed chorobą.
„Beata Unplugged” pokazuje ją w bardziej kameralnej formule, w której nie potrzeba wielkiej scenografii, by przyciągnąć uwagę słuchaczy.
Beata Unplugged w Dąbrowie Górniczej już za nami. Dziękuję za piękne spotkanie i ciepłe przyjęcie – zaczęła wpis.
Wystarczy repertuar, głos i publiczność, która przez lata nie przestała czekać na kolejne spotkanie.
Najbliższe z nich odbędzie się 15 listopada w Białymstoku. Dwa tygodnie później wokalistka wystąpi w Szczecinie.
Jej najnowszy wpis nie był wielkim oświadczeniem ani długim wyznaniem.
Przed nami kolejne wydarzenia z tej serii: 15 listopada w Białymstoku i 30 listopada w Szczecinie, gdzie spotkamy się na koncercie andrzejkowym. Do zobaczenia!
To przede wszystkim podziękowanie dla ludzi, którzy przyszli na koncert i chcą spotkać ją ponownie. Po miesiącach leczenia i nieobecności takie wiadomości mają jednak wyjątkowy ciężar.
Dla fanów oznaczają, że Beata znów jest blisko sceny, a dla samej artystki – kolejny krok w powrocie do świata, który od początku był jej miejscem.
Odeszła żona Witolda Pyrkosza. Krystyna odeszła w Dzień Wszystkich Świętych