Zawsze pojawiała się na ekranie z tym szczególnym urokiem, który trudno było pomylić z jakimkolwiek innym.
Ewa Szykulska była jedną z tych kobiet, które w jednej chwili podbijają serca widzów — jej oczy promieniały życiem, głos miał w sobie ciepło, a w uśmiechu czuć było jednocześnie siłę i delikatność.
Występowała w filmach, które oglądały miliony widzów, i wydawało się, że wszystkie drogi stoją przed nią otworem.
Jednak za fasadą życia gwiazdy kryły się chwile, które na zawsze pozostawiły ślad w jej sercu.
Jej kariera rozwijała się błyskawicznie — role pojawiały się jedna po drugiej, a każda kolejna tylko umacniała jej popularność.

Jednak wraz z uznaniem przyszła samotność. Aktorka wielokrotnie przyznawała, że największym wyzwaniem dla niej było pogodzenie świata kina z życiem osobistym. „Ludzie widzieli mnie uśmiechniętą, promienną na ekranie.
Ale nie wiedzieli, ile wieczorów spędzałam samotnie, zadając sobie pytanie: czy to prawdziwe szczęście?” — mówiła.
Każde jej zwycięstwo miało też swoją drugą stronę. Popularność wymagała ciągłej obecności, a to oznaczało rezygnację z prostych radości, które tak ceni każda kobieta.

W prasie pojawiały się artykuły, dyskutowano o jej rolach, stylu, urodzie.
Ale mało kto wiedział, jak trudno było jej radzić sobie z momentami strat, które pojawiały się niespodziewanie.
Były lata, kiedy Ewa musiała walczyć nie tylko o nowe role, ale także o wewnętrzną siłę. Przechodziła przez chwile, kiedy wydawało się, że świat się wali, ale właśnie wtedy ujawniał się jej charakter.

„Nigdy nie pozwolę sobie upaść tak bardzo, żeby nie podnieść się ponownie” – powtarzała, a słowa te stały się jej życiowym credo.
Dzisiaj, patrząc wstecz, można powiedzieć: w życiu tej kobiety było wszystko – sława, próby, łzy i chwile prawdziwego triumfu.

Pozostaje ona przykładem tego, że za jasnym światłem reflektorów zawsze znajduje się cień, ale to właśnie ten cień sprawia, że historia człowieka jest prawdziwa i głęboka.

Twórczość i życie prywatne Anny Jantar. Ciekawe fakty dotyczące polskiej piosenkarki