87-letnia Anna Polony, aktorka z wieloletnim stażem, coraz częściej wraca myślami do swojej przeszłości. Jak ocenia swoją dotychczasową twórczość

Anna Polony przez dziesięciolecia była jedną z tych aktorek, których nazwisko dla kolejnych pokoleń widzów i miłośników teatru stało się synonimem prawdziwego aktorstwa.

Związana przede wszystkim z Krakowem, stworzyła dziesiątki ról teatralnych i filmowych, ale nigdy nie należała do artystek, które potrzebowały nieustannej obecności w mediach.

Jej miejsce było przede wszystkim na scenie, wśród tekstów wielkich autorów, prób i długich godzin pracy nad rolą.

Dziś, mając 87 lat, coraz częściej spogląda w stronę własnej przeszłości. Nie robi tego jednak po to, by idealizować minione lata.

Przeciwnie – mówi o nich z dystansem osoby, która przeżyła wystarczająco dużo, by wiedzieć, że pamięć potrafi zmieniać perspektywę.

W jednym z ostatnich wywiadów, w programie Mariusza Szczygła „Rozmowy (nie)wygodne”, Polony przyznała, że z biegiem lat coraz częściej wraca myślami do młodości.

Powód jest bardzo ludzki. Aktorka zauważyła, że pewne obrazy, wydarzenia i doświadczenia z czasem zaczynają znikać z pamięci, dlatego człowiek mimowolnie sięga coraz dalej, próbując zatrzymać to, co kiedyś wydawało się oczywiste i nie wymagało żadnego zapisywania.

„Ja coraz częściej wspominam swoją młodość” – powiedziała.

W tych słowach nie było jednak wyłącznie nostalgii. Była raczej świadomość upływającego czasu i tego, że życie, nawet to bardzo intensywne i wypełnione pracą, po latach układa się w zupełnie inną historię niż wtedy, gdy człowiek właśnie ją przeżywa.

Anna Polony urodziła się w 1939 roku i swoją zawodową drogę związała przede wszystkim z teatrem.

Jest absolwentką krakowskiej szkoły teatralnej, a przez lata występowała na scenach, które należą do najważniejszych miejsc polskiego teatru.

W jej karierze szczególne znaczenie miał Stary Teatr w Krakowie. To właśnie tam powstawały role, dzięki którym została zapamiętana jako aktorka o ogromnej świadomości scenicznej, potrafiąca budować postać bez przesadnych gestów i efektów.

Jej kariera rozwijała się w czasach, kiedy teatr wymagał od aktora nie tylko talentu, ale również ogromnej dyscypliny i cierpliwości.

Próby potrafiły trwać długo, a przygotowanie do roli nie kończyło się na nauczeniu tekstu. Dla Polony analiza postaci była jednym z najważniejszych etapów pracy.

Dzisiaj właśnie o tym sposobie pracy mówi z dużym spokojem. Podczas spotkania w krakowskiej Loży aktorka zobaczyła archiwalny materiał z programu „Twarze Teatru”, w którym występowała przed laty.

Mogła więc spojrzeć na siebie sprzed wielu dekad nie jako na wspomnienie, ale jak na osobę widoczną na ekranie.

I tutaj pojawiło się zaskoczenie. Polony przyznała, że spodobała się sobie z tamtych lat.

Dostrzegła w młodej aktorce przede wszystkim prawdę i prostotę, czyli cechy, które sama uważała za niezwykle ważne w zawodzie.

„Ja już jestem w tym wieku, kiedy się traci już mnóstwo obrazów, przeżyć, zdarzeń z przeszłości. I człowiek zaczyna sięgać coraz dalej. Ja coraz częściej wspominam swoją młodość” – wyznała.

To ciekawe spojrzenie, bo wielu artystów, oglądając dawne nagrania, koncentruje się przede wszystkim na tym, co można było zrobić inaczej. Polony zobaczyła natomiast coś, co przetrwało mimo upływu czasu.

Nie oznacza to oczywiście, że po latach uważa swoją karierę za pozbawioną błędów. Aktorka sama przyznaje, że czasem myśli o scenach, które można było zagrać inaczej, bardziej obrazowo, prościej albo nawet odważniej.

Nie traktuje jednak takich refleksji jako powodów do żalu. Raczej jak drobne poprawki, które pojawiają się dopiero wtedy, kiedy człowiek ma już za sobą całe doświadczenie zawodowe i może patrzeć na dawne decyzje z zupełnie innego miejsca.

Polony podkreśla, że do każdej roli bardzo dokładnie się przygotowywała, analizowała ją i starała się znaleźć w niej prawdę.

Dzięki temu dzisiaj nie ma poczucia, że którąś ze swoich ważnych ról całkowicie zmarnowała.

To podejście wiele mówi o samej aktorce. Przez lata nie budowała swojej pozycji za pomocą skandali czy medialnych historii, ale konsekwentnie poprzez pracę.

Jej nazwisko kojarzy się z krakowskim środowiskiem teatralnym i z okresem, w którym aktorzy traktowali scenę jako miejsce wymagające pełnego zaangażowania.

Polony była nie tylko aktorką, lecz także pedagogiem i osobą mocno związaną z kształceniem kolejnych pokoleń artystów.

Jej doświadczenie przez lata przekładało się więc nie tylko na własne role, ale także na pracę z młodszymi aktorami.

W jej życiu zawodowym nie brakowało również spotkań z wielkimi nazwiskami polskiego teatru i kina.

Praca w Krakowie pozwoliła jej znaleźć się w samym środku środowiska, w którym sztuka teatralna była czymś znacznie większym niż tylko kolejnym przedstawieniem w repertuarze.

To właśnie dlatego wspomnienia Polony dotyczą nie tylko konkretnych ról, ale całej epoki.

Kiedy mówi o młodości, wraca nie tylko do siebie sprzed lat, lecz także do ludzi, miejsc i atmosfery, których dziś już nie ma.

Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że mimo całego dorobku Anna Polony nie deklaruje chęci powrotu na scenę.

Zapytana, czy chciałaby ponownie zagrać którąś ze swoich dawnych ról, odpowiedziała bardzo stanowczo: „Ale ja już nie chcę grać”. Jak wyjaśniła, oznaczałoby to konieczność cofnięcia się w czasie.

To zdanie może zabrzmieć dla wielbicieli jej talentu smutno, ale w jej przypadku nie jest to chyba żal za utraconą karierą.

Polony ma świadomość, że jej najważniejsze role już powstały, a ich wartość nie zależy od tego, czy zostaną jeszcze raz odegrane.

Być może właśnie dlatego jej spojrzenie na przeszłość jest dziś tak spokojne. Nie próbuje poprawiać własnej historii ani udowadniać, że wciąż może być dokładnie taka jak przed laty.

Patrzy na młodą Annę Polony z archiwalnego nagrania i potrafi powiedzieć, że ją lubi. Widzi w niej prostotę, prawdę i przygotowanie do zawodu.

Widzi kobietę, która dopiero budowała swoją drogę i jeszcze nie wiedziała, dokąd ją ona zaprowadzi.

Dzisiaj ta droga ma już wiele rozdziałów. Są w niej wielkie role, teatr, film, pedagogika, Kraków, spotkania z wybitnymi artystami i całe dekady pracy.

Są też wspomnienia, które z czasem stają się coraz cenniejsze, właśnie dlatego, że nie wszystkie można już odtworzyć.

Anna Polony nie chce jednak wracać na scenę tylko po to, by jeszcze raz udowodnić, że potrafi. Nie musi.

Jej kariera została już zapisana w historii polskiego teatru, a ona sama może teraz patrzeć na nią z dystansu, którego nie daje młodość.

I może właśnie w tym tkwi najciekawsza część jej obecnej historii. Po tylu latach Anna Polony nie mówi przede wszystkim o tym, czego jeszcze chce dokonać.

Mówi o tym, co już przeżyła, co pamięta i co z czasem zaczyna nabierać zupełnie innego znaczenia. Jej słowa o młodości nie brzmią jak próba zatrzymania czasu.

Są raczej spokojnym spojrzeniem wstecz – na życie, które miało swoje trudne momenty, wielkie role, decyzje i setki godzin spędzonych na pracy.

I na młodą kobietę, którą po latach potrafiła zobaczyć na ekranie nie z krytyką, lecz z pewną czułością.

Co z Kusym i Japyczem w „Ranczu”,czy nadal będą obecni w fabule. Reżyser nie wytrzymał i wyjawił całą prawdę

Katarzyna Cichopek przekazała radosną wiadomość. Pod jej postem pojawiło się wiele radosnych komentarzy

Wnuczki Donalda Tuska dorastają i już nie da się ich rozpoznać. Blogerka opublikowała zdjęcia przedstawiające rodzinną idyllę