Minęło już 35 lat od odejścia Kaliny Jędrusik. O przyczynach jej odejścia opowiedziała jej córka

Kalina Jędrusik przez lata była jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiej kultury.

Dla jednych pozostawała symbolem odwagi i kobiecości, dla innych przede wszystkim znakomitą aktorką, która potrafiła jednym gestem albo spojrzeniem przyciągnąć uwagę całej sali.

Jej nazwisko na zawsze zostało związane z „Kabaretem Starszych Panów”, teatrem, filmem i piosenką, ale także z wizerunkiem, który przez lata okazywał się dla niej ciężarem.

Kiedy 7 sierpnia 1991 roku zmarła w Warszawie, miała 60 lat. Oficjalnie jako przyczynę śmierci wskazywano problemy związane z astmą i alergią na kocią sierść.

Po 35 latach od tamtego dnia jej bliska przyjaciółka i „córka z wyboru”, Aleksandra Wierzbicka, wciąż uważa jednak, że historia śmierci aktorki nie jest tak prosta, jak przez lata przedstawiano.

Jędrusik urodziła się 5 lutego 1931 roku w Częstochowie, w rodzinie o mocnych tradycjach intelektualnych. Jej ojciec Henryk Jędrusik był nauczycielem, pedagogiem i senatorem II Rzeczypospolitej.

To właśnie on miał zaszczepić w córce miłość do książek i przekonanie, że życie trzeba przeżyć po swojemu.

Kalina studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie, a po ukończeniu nauki w 1953 roku rozpoczęła zawodową drogę w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku.

Wkrótce przeniosła się do Warszawy, gdzie występowała między innymi w Teatrze Narodowym, Teatrze Współczesnym, Komedii i Teatrze Polskim.

Jej kariera nie ograniczała się jednak do sceny. W 1957 roku pojawiła się w telewizji, a rok później zagrała w filmie „Ewa chce spać”.

Prawdziwą popularność przyniosły jej jednak występy w „Kabarecie Starszych Panów”, gdzie pokazała nie tylko talent aktorski, ale także wokalny.

Jędrusik szybko stała się kimś więcej niż kolejną aktorką na ekranie. Miała własny styl, własny sposób mówienia, poruszania się i śpiewania.

W czasach, gdy kobiece gwiazdy obowiązywały znacznie bardziej zachowawcze zasady, ona nie zamierzała dopasowywać się do oczekiwań otoczenia. Jej sceniczna odwaga wzbudzała zachwyt, ale również kontrowersje.

Przez lata przypisywano jej rolę seksbomby polskiego kina, choć sama aktorka pod koniec życia wielokrotnie próbowała tłumaczyć, że ten obraz był mocno uproszczony.

Jak wspominała w wywiadach, ludzie często widzieli w niej przede wszystkim wygląd i prowokację, podczas gdy ona sama chciała być oceniana za warsztat i aktorstwo.

Paradoks polegał na tym, że właśnie ogromna popularność jej wizerunku sprawiała, iż nie zawsze otrzymywała role, na które zasługiwała swoim talentem.

Mimo to zapisała się w historii kina między innymi dzięki występom w „Ziemi obiecanej”, „Lalce” czy „Podwójnym życiu Weroniki”.

W życiu prywatnym najważniejszą osobą przez wiele lat był dla niej pisarz Stanisław Dygat.

Ich związek nie przypominał typowego małżeństwa i daleko mu było do obyczajowych schematów epoki.

Byli ze sobą blisko, ale ich relacja miała własne zasady, których nie zawsze rozumieli ludzie z zewnątrz.

Dla Jędrusik Dygat był jednak przede wszystkim człowiekiem, z którym związała znaczną część swojego życia.

Jego śmierć w 1978 roku stała się dla niej ogromnym ciosem. Po odejściu męża aktorka wyraźnie się zmieniła.

Z czasem coraz więcej miejsca w jej życiu zajmowały religia i zwierzęta, przede wszystkim koty, które dawały jej poczucie bliskości i pozwalały wypełnić pustkę po stracie ukochanej osoby.

Jędrusik miała również za sobą bardzo trudne doświadczenia związane z macierzyństwem. Dwukrotnie była w ciąży, ale żadna z tych historii nie zakończyła się szczęśliwie.

Pierwszą ciążę straciła, a druga zakończyła się śmiercią córki kilka dni po porodzie. Później nie mogła już mieć dzieci.

Ten temat przez lata pozostawał jednym z najbardziej bolesnych fragmentów jej życia.

Właśnie dlatego szczególne znaczenie miała dla niej relacja z Aleksandrą Wierzbicką, dziewczynką mieszkającą w sąsiedztwie, którą Jędrusik poznała pod koniec lat 60.

Z czasem ich znajomość przekształciła się w niezwykle silną więź. Wierzbicka wspominała później, że Kalina przedstawiała ją innym jako córkę, a nawet rozważała możliwość jej adopcji.

Aleksandra Wierzbicka nie była więc przypadkową osobą, która znalazła się obok aktorki pod koniec jej życia.

Z czasem zamieszkała z Jędrusik i pomagała jej w codzienności. Po śmierci Dygata ich relacja stała się jeszcze bliższa.

Wierzbicka opiekowała się Kaliną w ostatnich miesiącach, kiedy aktorka coraz poważniej zmagała się z problemami z układem oddechowym.

To właśnie ona była przy niej w nocy z 6 na 7 sierpnia 1991 roku, kiedy stan Jędrusik nagle się pogorszył.

Według jej późniejszej relacji aktorka siedziała na łóżku, a Wierzbicka próbowała jej pomóc i oklepywała jej plecy.

Na chwilę kaszel miał ustąpić i mogło się wydawać, że sytuacja zaczyna się uspokajać. Jędrusik miała jeszcze zapytać, co z wezwanym pogotowiem. Niedługo później zapadła cisza. Kiedy przyjechali lekarze, aktorka już nie żyła.

I właśnie ten moment po latach nadal budzi pytania Aleksandry Wierzbickiej. Oficjalnie śmierć Jędrusik wiązano z astmą oskrzelową i uczuleniem na sierść kota.

Wierzbicka nie zgadza się jednak z takim przedstawieniem sprawy. Jak podkreślała, Kalina kontrolowała swoją alergię i wykonywała testy, a jej zdaniem znacznie silniej reagowała na kurz, między innymi ten obecny w teatralnym środowisku, niż na kocią sierść.

Dlatego Wierzbicka uważa, że bardziej prawdopodobna mogła być niewydolność układu krążenia. Nie twierdzi przy tym, że zna odpowiedź, która pozwoliłaby ostatecznie zamknąć sprawę.

Sprzeciwia się przede wszystkim uproszczeniu, według którego ukochane przez Jędrusik koty miały stać się przyczyną jej śmierci.

Śmierć Kaliny Jędrusik nie zakończyła jednak historii tej niezwykłej kobiety. Została pochowana na warszawskich Powązkach, w grobie Stanisława Dygata, ale jej obecność w polskiej kulturze nie zniknęła.

Wręcz przeciwnie — z biegiem lat jej postać zaczęła być odkrywana na nowo.

Dziś patrzy się na nią nie tylko przez pryzmat dawnego wizerunku, lecz także przez jej ogromny talent, charakter i cenę, jaką płaciła za to, że nie chciała być taka, jak oczekiwano.

Może właśnie dlatego po 35 latach od jej odejścia wciąż tak wiele mówi się o Kalinie Jędrusik. Nie była gwiazdą, którą łatwo zamknąć w jednej definicji.

Była aktorką, piosenkarką, kobietą kochającą mocno i żyjącą po swojemu, ale także osobą, która doświadczyła samotności, utraty dziecka i śmierci najbliższego człowieka.

A obok niej do końca była Aleksandra Wierzbicka — osoba, którą sama Jędrusik nazywała córką.

To właśnie jej wspomnienia sprawiły, że historia ostatnich chwil wielkiej aktorki otrzymała jeszcze jeden, bardzo osobisty rozdział.

I choć czasu nie da się cofnąć, pytania o to, co naprawdę wydarzyło się tamtej sierpniowej nocy, nadal pozostają częścią historii Kaliny Jędrusik.

Czy w przyszłości zobaczymy Andrzeja „Piaska” Piasecznego w programie „The Voice Senior”. Muzyk sam postanowił wyjawić prawdę

Media obiegły doniesienia o Kwaśniewskich. Wielkimi krokami zbliża się ważny etap w ich życiu

Jak mieszka Jan Lubomirski-Lanckoroński. Jego posiadłość robi wrażenie na każdym, kto ją odwiedza