Anna Polony zawsze cieszyła się zainteresowaniem reżyserów, choć zawsze kochała swojego męża. Marek Walczewski opuścił później aktorkę, by związać się z inną kobietą

Anna Polony przez lata uchodziła za jedną z najbardziej wyrazistych aktorek polskiego teatru i kina.

Jej nazwisko kojarzy się z krakowską sceną, wymagającym repertuarem i rolami, w których nigdy nie próbowała przypodobać się widzom za wszelką cenę.

Za kulisami jej zawodowej drogi kryła się jednak także bardziej osobista historia – związana z miłością, małżeństwem i rozstaniem, które na długo pozostało ważną częścią jej życia.

Polony urodziła się w Krakowie w 1939 roku i właśnie z tym miastem związała niemal całą swoją artystyczną drogę.

Po ukończeniu krakowskiej szkoły teatralnej szybko znalazła miejsce na scenie Starego Teatru, który stał się jednym z najważniejszych punktów jej kariery.

Przez kolejne dekady pracowała z najwybitniejszymi reżyserami, tworząc role, które przyniosły jej uznanie zarówno publiczności, jak i środowiska teatralnego.

Nie ograniczała się przy tym do aktorstwa. Zajmowała się również reżyserią i pedagogiką, a doświadczenie zdobywane przez lata przekazywała kolejnym pokoleniom artystów.

Jej kariera nie była jednak historią nieustannych zachwytów. Polony po latach potrafiła bardzo krytycznie mówić o swoim miejscu w polskim teatrze.

W jednym z wywiadów przyznała, że nie zawsze czuła się przez reżyserów doceniana i potrzebna w takim stopniu, jakiego oczekiwała.

To gorzkie spojrzenie na własną karierę pokazuje, że za sukcesem, nagrodami i nazwiskiem znanym kolejnym pokoleniom widzów kryło się także wiele rozczarowań.

W jej życiu prywatnym szczególne miejsce zajmował Marek Walczewski. Ich małżeństwo należało do najbardziej znanych związków w środowisku aktorskim.

Oboje byli silnymi osobowościami i oboje mieli własne ambicje artystyczne. Ich relacja nie była więc zwyczajną historią dwojga ludzi pozostających w cieniu wspólnego życia.

Ja przez polskich reżyserów raczej nie byłam kochana. Byłam za mało ładna, nie miałam urody ani Ani Dymnej, ani Małgosi Braunek, która była naprawdę piękną kobietą. Ja jej urodę to uwielbiam — kontyunowała wątek byłego męża.

Każde z nich miało własną drogę, własne role i własne spojrzenie na sztukę.

Polony wielokrotnie podkreślała znaczenie tego związku, a Walczewski przez lata pozostawał dla niej kimś znacznie ważniejszym niż tylko życiowym partnerem.

Ich małżeństwo zakończyło się jednak rozstaniem. Aktor związał się później z inną kobietą – aktorką Małgorzatą Niemirską, z którą stworzył kolejny związek.

Mój były mąż to grał z nią. Marek Walczewski — byliśmy jakiś czas małżeństwem zanim nie pojechał do Warszawy i nie znalazł sobie nowej żony — młodszej i lepszej i warszawskiej. Ja przecież z tego Krakówka starego, z tej prowincji. Rozumiem, że wziął sobie inną panią. Ale nie szkodzi, bo ja sobie dałam jakoś radę. Byłam już naprawdę zdana tylko na siebie. Poza tym żył wtedy jeszcze Konrad Swinarski — mój ukochany. To był geniusz i ja zagrałam u niego 10 albo nawet 11 spektakli.

Dla Polony musiało to oznaczać trudny rozdział, tym bardziej że jej własne uczucia do męża nie zniknęły po prostu wraz z końcem małżeństwa.

Ta część jej historii pokazuje również drugą stronę życia osoby publicznej. Na scenie można było przez lata oglądać Annę Polony jako kobietę silną, zdecydowaną i niezwykle świadomą swojej wartości.

Prywatnie musiała natomiast mierzyć się z doświadczeniami, na które nie miała wpływu. Nie wszystkie role w życiu można było wyreżyserować tak, jak przedstawienie teatralne.

Mimo osobistych rozczarowań Polony nie zrezygnowała z pracy. Jej nazwisko pozostało związane przede wszystkim z teatrem, choć pojawiała się także w filmach i serialach.

W swojej karierze stworzyła wiele kreacji, które zapisały się w historii polskiej sceny. Nie była aktorką nastawioną na łatwą popularność.

Znacznie ważniejsze wydawały się dla niej tekst, postać i możliwość zmierzenia się z wymagającym materiałem.

Dziś Anna Polony należy do grona artystek, których dorobku nie da się sprowadzić do jednej roli czy jednego filmu.

Jej życie zawodowe trwało przez dziesięciolecia, a prywatne doświadczenia nie zawsze były tak piękne, jak mogłoby się wydawać z perspektywy publiczności.

Była kobietą, która potrafiła kochać, pracować, przegrywać i zaczynać kolejny rozdział bez udawania, że nic się nie
wydarzyło.

Historia jej małżeństwa z Markiem Walczewskim pozostaje jednym z bardziej osobistych fragmentów jej biografii.

Z czasem emocje mogły przygasnąć, ale pamięć o wspólnie spędzonych latach pozostała.

Polony zaś poszła dalej – nadal związana ze sztuką, która przez całe życie była dla niej czymś więcej niż zawodem.

I właśnie dlatego jej biografia jest tak ciekawa: za sceniczną pewnością siebie kryje się kobieta, która również znała smak zawodu, samotności i niespełnionej miłości.

Katarzyna Werner była jedną z dobrze znanych twarzy telewizji. Czym się teraz zajmuje

Czy Michał Wiśniewski i Mandaryna ponownie wezmą ślub. Na to pytanie odpowiedział ich syn, Xavier Wiśniewski

Małgorzata Kożuchowska zniknęła z sieci aż dwa tygodnie. Aktorka opowiedziała, przez co przeszła