Katarzyna Werner przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji informacyjnej.
Widzowie pamiętają ją przede wszystkim z TVN24, gdzie przez wiele lat prowadziła programy i serwisy informacyjne.
Jej spokojny sposób mówienia, opanowanie i charakterystyczny styl sprawiły, że szybko stała się jedną z tych prezenterek, które widzowie dobrze kojarzyli, nawet jeśli nie znali szczegółów jej prywatnego życia.
Dziś jednak po tamtej karierze pozostały wspomnienia, archiwalne nagrania i pamiątki. Katarzyna Werner mieszka na
Zanzibarze i prowadzi hotel.
Jej życie zmieniło się tak bardzo, że trudno uwierzyć, iż jeszcze kilka lat temu zaczynała dzień w telewizyjnym studiu.

Jej droga do telewizji zaczęła się w Poznaniu. Werner studiowała politologię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, a zawodowo związała się z Telewizją Polską.
Początkowo pracowała jako reporterka w poznańskim oddziale TVP, później prowadziła „Teleskop”.

Był to czas, kiedy dopiero zdobywała doświadczenie i uczyła się zawodu, który wymagał nie tylko dobrej dykcji, ale przede wszystkim odporności na stres i umiejętności szybkiego reagowania.
W 2004 roku przeniosła się do Warszawy. Otrzymała możliwość prowadzenia „Wiadomości” TVP1, dzięki czemu zaczęła pojawiać się przed znacznie większą publicznością.
Kilka lat później jej kariera nabrała kolejnego tempa. W 2008 roku dołączyła do zespołu TVN24. Przez następne lata była związana ze stacją i stała się jedną z jej dobrze znanych prezenterek.

Szczególne miejsce w jej karierze zajmował program „Wstajesz i wiesz”. Dla wielu widzów Werner stała się częścią porannej rutyny.
Kiedy inni dopiero zaczynali dzień, ona już była w studiu, przygotowana do przekazania najważniejszych informacji.
Przez lata taki rytm był dla niej czymś zupełnie naturalnym. Telewizja wymagała dyspozycyjności, ciągłego przygotowania i życia według zegarka, który często należał bardziej do redakcji niż do samego dziennikarza.
Za kamerami Werner miała jednak zupełnie inne życie. Wyszła za mąż za Pawła Wernera, perkusistę, a para doczekała się syna Tymka.

Z czasem coraz ważniejsza stawała się dla niej rodzina, a wraz z nią pojawiła się potrzeba zatrzymania się i spojrzenia na swoje życie z innej perspektywy.
W 2019 roku Katarzyna Werner zdecydowała się na urlop wychowawczy. Wraz z rodziną wyjechała na Zanzibar.
Początkowo miała być to po prostu przerwa i okazja do spędzenia czasu razem, z dala od pracy i codziennego pośpiechu.
Nikt chyba nie przypuszczał, że właśnie ta podróż stanie się początkiem największej życiowej zmiany.

Zanzibar szybko przestał być dla niej miejscem na wakacje. Rodzina zaczęła coraz poważniej myśleć o pozostaniu na wyspie.
Werner odkryła tam zupełnie inny rytm życia. Zamiast codziennego pośpiechu, telefonów z redakcji i wejść na antenę pojawiły się plaża, ocean, lokalna społeczność i czas spędzany z bliskimi.
W pewnym momencie dziennikarka postanowiła zrobić coś, czego wcześniej prawdopodobnie sama się po sobie nie spodziewała.

Związała swoją przyszłość z Zanzibarem i rozpoczęła działalność hotelarską. Wraz z rodziną zaangażowała się w prowadzenie Mambo Paradise, obiektu położonego przy plaży.
To oznaczało całkowite przestawienie życia. Prowadzenie hotelu z zewnątrz może wyglądać jak niekończące się wakacje, ale rzeczywistość jest zupełnie inna.
Goście, organizacja pracy, codzienne problemy, personel i obowiązki sprawiają, że nie ma tam miejsca na ciągłe leniuchowanie pod palmą.
Werner musiała nauczyć się nowego zawodu i odnaleźć w rzeczywistości, która bardzo różniła się od telewizyjnego świata.
Jednocześnie nie odcięła się całkowicie od swojej przeszłości. Dziennikarka zachowała wiele pamiątek z czasów pracy w telewizji.
Jedną z nich był kubek podarowany jej przez widzów programu „Wstajesz i wiesz”. Zabrała go ze sobą na Zanzibar.
Dziś taki przedmiot może wydawać się drobiazgiem, ale dla niej jest kawałkiem życia, które zostawiła w Polsce.
Werner z czasem coraz otwarciej mówiła również o powodach, dla których nie zdecydowała się na powrót do telewizji.
Nie chodziło wyłącznie o rodzinę czy fascynację Zanzibar em. Dziennikarka krytycznie oceniała zmiany, jakie zaszły w mediach informacyjnych.
Jej zdaniem polityka zaczęła zajmować zbyt dużo miejsca, a dziennikarstwo coraz bardziej oddalało się od tego, co wcześniej było dla niej najważniejsze.
Szczególnie mocno mówiła o tym, że z telewizji zaczęły znikać zwyczajne ludzkie historie, wydarzenia ze świata i tematy, które nie miały bezpośredniego związku z polityką.
Werner nie ukrywała rozczarowania tym kierunkiem. Z perspektywy czasu jej decyzja o odejściu z telewizji wydaje się więc nie tylko rodzinnym wyborem, ale również konsekwencją zmian, których sama nie chciała już akceptować.
W 2022 roku oficjalnie zakończyła współpracę z TVN24. Po 14 latach pożegnała stację, która przez dużą część jej zawodowego życia była jej miejscem pracy.
Nie oznaczało to jednak końca aktywności zawodowej. Po prostu zamiast kolejnego programu pojawił się własny biznes i zupełnie inny rodzaj odpowiedzialności.
Dziś Katarzyna Werner żyje daleko od świata, w którym przez lata była jedną z rozpoznawalnych twarzy.
Na Zanzibarze wychowuje syna, prowadzi hotel i korzysta z życia, którego kiedyś prawdopodobnie nie planowała.
W mediach społecznościowych pokazuje fragmenty codzienności, rodzinne chwile i piękno wyspy, ale nie próbuje już budować swojej obecności wokół telewizji.
W pewnym momencie wszystko w Polsce stało się polityczne. Dziś nawet koronawirus jest sprawą polityczną. Inne tematy przestały być ważne. Szkoda, że w telewizji tak mało mówi się o tym, co dzieje się na świecie, nie opowiada się fajnych, ludzkich historii. Męczymy widzów twarzami polityków. To politycy zepsuli mój zawód i mam im to za złe — przyznała.
Jej historia jest ciekawa właśnie dlatego, że nie jest opowieścią o karierze, która nagle się skończyła.
To raczej historia kobiety, która w odpowiednim momencie zrozumiała, że nie chce już żyć według starego scenariusza.
Mogła zostać w Warszawie, nadal pojawiać się na ekranie i rozwijać karierę w telewizji. Zamiast tego wybrała rodzinę, Zanzibar i własny biznes.
Bycie i życie na Zanzibarze z dzieckiem jest ekstra! Pokażemy Wam to.
Dziś dawne studio telewizyjne jest już tylko jednym z rozdziałów jej życia. A kiedy wraca wspomnieniami do tamtych czasów, może spojrzeć na nie z dystansem.
Była dziennikarką, którą codziennie oglądały tysiące Polaków. Teraz jest kobietą, która sama zdecydowała, gdzie chce być.
I właśnie ta decyzja okazała się największą zmianą w jej życiu.
Małgorzata Kożuchowska zniknęła z sieci aż dwa tygodnie. Aktorka opowiedziała, przez co przeszła