Marianna Stuhr o ojcu Jerzy Stuhrze. Legenda kina oczami najbliższej osoby, która rzuciła światło na swojego ojca i opowiedziała, jaki był w życiu

Czasami o znanych osobach wiemy tylko to, co widzimy na ekranie. Silne obrazy, wyraziste role, wywiady, fragmenty konferencji prasowych.

Ale za tymi kadrami zawsze kryje się zupełnie inny świat – świat domu, rodziny, codziennych rytuałów i cichych radości.

Kiedy o Jerzym Stuhrze opowiada jego córka Marianna, przed nami wyłania się nie tylko legenda polskiego kina, ale także ojciec ze wszystkimi swoimi słabościami, troską i bezgraniczną miłością.

Marianna urodziła się już wtedy, gdy kariera jej ojca nabierała tempa. Jerzy Stuhr był znany widzom z filmów „Amator”, „Seksmisja”, „Wodzirej”, z ról, które stały się kulturowym kodem całego pokolenia.

Potrafił wcielić się zarówno w role komiczne, jak i tragiczne, tworząc postacie, które widzowie nosili w sobie przez lata. Ale dla małej dziewczynki nie był aktorem — był tatą, który czytał bajki na dobranoc i lubił długie spacery.

Screen YouTube

W opowieściach Marianny jawi się jako człowiek, który potrafił dzielić sceny życia. Na scenie teatralnej lub planie filmowym był wymagający, precyzyjny, a nawet surowy w swoim zawodzie.

W domu był ciepły, żartobliwy, zawsze gotowy do wysłuchania. „Ojciec miał rzadką umiejętność słuchania tak, jakbyś w tej chwili był najważniejszą osobą na świecie” — wspomina córka.

Życie Jerzego Stuhra nie ograniczało się wyłącznie do kina. Był reżyserem, scenarzystą, pedagogiem, mentorem dla całego pokolenia młodych aktorów.

Screen YouTube

Jego uczniowie zawsze mówili, że łączył w sobie wymagalność i dobroć – dostrzegał talent i pomagał go rozwijać, niczym ogrodnik pielęgnujący delikatne pędy.

Jednak największą dumą aktora nie była sława ani dziesiątki nagród. Jego dumą była rodzina. Przez długie lata żył z żoną Barbarą i to właśnie w domu znajdował równowagę, której czasami brakowało mu w życiu zawodowym.

Marianna z ciepłem wspomina wieczory, kiedy cała rodzina zbierała się przy stole — bez kamer, bez widzów, tylko oni i ciche rozmowy o codzienności i ważnych sprawach.

Screen YouTube

Z biegiem lat zdrowie Jerzego Stuhra stało się dla niego wyzwaniem. Wielokrotnie zmagał się z ciężkimi chorobami, ale zawsze wychodził z tej walki z taką samą godnością, z jaką wychodził na scenę.

„Ojciec umiał żyć nawet w najtrudniejszych okolicznościach — mówi Marianna. — Nie pozwalał, aby choroba odebrała mu radość z drobiazgów”.

Jego córka postrzega go nie tylko jako artystę, ale jako człowieka, który nauczył ją najprostszych i najważniejszych rzeczy: szacunku dla ludzi, umiejętności dostrzegania świata w szczegółach, doceniania każdej chwili.

W jej słowach wyczuwa się wdzięczność i czułość: „Widziałam, jak kocha go publiczność. Ale dla mnie na zawsze pozostanie tym, który trzymał mnie za rękę, kiedy stawałam pierwsze kroki”.

Screen YouTube

Jerzy Stuhr zapisał się w historii polskiego kina jako wielki aktor. Ale w historii swojej rodziny — jako mąż i ojciec, który umiał być blisko. I być może właśnie ten drugi wizerunek jest najcenniejszy.

Jerzy Bińczycki pełnił dwie role w życiu: jedną na scenie, a drugą jako ojciec i mąż. Jak dziś żyje syn Wilczura ze „Znachora”, który dorastał bez ojca

Jane Goodall nie żyje. Świat nauki stracił prawdziwą osobę oddaną swojej sprawie. Rozumiała szympansy i wniosła wielki wkład w poznanie tego gatunku ssaków

Jacek Wójcik nie żyje. Dagmara Kaźmierska pożegnała się ze swoim przyjacielem. Była ostatnią osobą, która go widziała