Odbyła się rozprawa w sprawie Cichopek przeciwko Smaszcz. Na miejscu pojawiła się Anna Mucha

Przez lata Katarzyna Cichopek kojarzyła się przede wszystkim z Kingą Zduńską z „M jak miłość”, telewizyjnym uśmiechem i karierą, którą zaczęła jeszcze jako nastolatka.

Dziś jej nazwisko pojawia się także w zupełnie innym kontekście. 6 października 2026 roku w warszawskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa w sprawie, którą Cichopek wytoczyła Paulinie Smaszcz.

Tym razem na miejscu pojawili się świadkowie, a wśród nich Anna Mucha, wieloletnia aktorka „M jak miłość”, oraz Maciej Kurzajewski, obecny mąż Cichopek.

Sama Smaszcz nie przyjechała na rozprawę i była reprezentowana przez swoich prawników. Sąd zdecydował się na przesłuchania za zamkniętymi drzwiami.

Anna Mucha spędziła na sali niemal godzinę. Później powiedziała dziennikarzom, że pytania dotyczyły przede wszystkim publicznych wypowiedzi Pauliny Smaszcz i tego, jak wpłynęły one na życie prywatne oraz zawodowe Katarzyny Cichopek.

Aktorka zwróciła też uwagę na coś, co w całej tej historii często ginie pod lawiną nagłówków: sama liczba publikacji na czyjś temat nie oznacza jeszcze, że dana osoba chciała być bohaterką takiego zainteresowania.

Na koniec Mucha pozwoliła sobie na bardzo dosadne podsumowanie całej sytuacji. Jej słowa były ostre, ale właśnie przez to pokazały, jak postrzega skutki wieloletniej medialnej burzy.

Nie próbowała ukrywać, że jej zdaniem publiczne komentarze wokół Cichopek doprowadziły do sytuacji, którą dziś trzeba porządkować już nie przed kamerami, ale w sądzie.

Kilka chwil później z sali wyszedł Maciej Kurzajewski. Jego zeznania dotyczyły między innymi twierdzeń, że Katarzyna Cichopek miała doprowadzić do rozpadu jego małżeństwa z Pauliną Smaszcz.

Kurzajewski stanowczo temu zaprzeczył. W sądzie zeznał, że decyzję o rozstaniu z żoną podjął już w sierpniu 2019 roku, a rozwód nastąpił w styczniu 2022 roku.

Podkreślał przy tym, że przez okres między rozstaniem a rozwodem nie był związany z inną kobietą. To jego własna relacja przedstawiona w sądzie, a sprawa, której dotyczą te słowa, nadal jest w toku.

Właśnie ten moment pokazuje, jak mocno zmieniła się historia, która kilka lat temu była przede wszystkim tematem kolorowych portali.

Dziś strony spotykają się przed sądem, świadkowie składają zeznania, a wszystko, co wcześniej krążyło w wywiadach, mediach społecznościowych i komentarzach, musi zostać przedstawione znacznie bardziej formalnie.

Sama Katarzyna Cichopek nie pojawiła się na tej rozprawie. Jej obecność w tej sprawie zastąpili inni.

Iwona? Nie — tym razem przed sądem stanęły osoby, które z różnych powodów znalazły się blisko wydarzeń, o których od lat dyskutowała opinia publiczna.

Anna Mucha zna Cichopek z planu od wielu lat. Kurzajewski jest jej partnerem i mężem. Ich zeznania pokazują więc dwie zupełnie różne perspektywy na tę samą historię.

Mucha i Cichopek poznały się zawodowo dzięki „M jak miłość”. Na ekranie ich bohaterki są bliskimi przyjaciółkami, ale w czerwcu 2026 roku Mucha sama prostowała medialny obraz ich relacji.

Przyznała, że bardzo się lubią i mogą na siebie liczyć, ale nie określiłaby tego jako prywatnej przyjaźni. To ważny szczegół, bo pokazuje, że telewizyjna bliskość i życie poza planem to dwie różne rzeczy.

Dziś obie mają za sobą zupełnie różne drogi, choć przez lata spotykały się na tym samym planie. Anna Mucha zaczęła pracę jako dziecko.

Na dużym ekranie pojawiła się już w wieku dziewięciu lat w filmie „Korczak” Andrzeja Wajdy, a później zagrała Dankę Dresner w „Liście Schindlera” Stevena Spielberga.

Rola ta sprawiła, że jej nazwisko zaczęło być rozpoznawalne również poza polskim środowiskiem filmowym. Z czasem doszły kolejne filmy, seriale i spektakle.

Cichopek swoją drogę budowała inaczej. Urodzona w 1982 roku w Warszawie, jako nastolatka trafiła do „M jak miłość”.

Rola Kingi Zduńskiej, którą dostała mając 17 lat, stała się najważniejszym zawodowym rozdziałem jej życia. W serialu pozostała przez kolejne dekady, a popularność wykorzystała również w telewizji rozrywkowej.

Była uczestniczką „Tańca z gwiazdami”, prowadziła programy, wydawała książki i stopniowo budowała pozycję osobowości telewizyjnej.

Jej życie prywatne także przeszło kilka dużych zmian. W 2008 roku poślubiła tancerza Marcina Hakiela, którego poznała podczas „Tańca z gwiazdami”.

Para doczekała się syna Adama i córki Heleny. W 2022 roku poinformowali o rozstaniu, a kilka miesięcy później rozwód został sfinalizowany.

Kolejny ważny rozdział rozpoczął się u jej boku w związku z Maciejem Kurzajewskim. Para wzięła ślub w październiku 2025 roku.

Dzisiaj Cichopek i Kurzajewski tworzą nie tylko parę prywatnie, ale także zawodowo.

Przez pewien czas wspólnie pojawiali się w programach telewizyjnych, a ich relacja od początku była obserwowana przez media ze znacznie większą uwagą niż większość związków osób publicznych.

Dlatego też sprawa sądowa, w której pojawiają się ich nazwiska, przyciąga uwagę znacznie wykraczającą poza samą salę rozpraw.

Historia Cichopek i Smaszcz zaczęła się jednak dużo wcześniej. Po rozwodzie Smaszcz i Kurzajewskiego w przestrzeni publicznej pojawiały się kolejne wypowiedzi dotyczące ich rozstania oraz późniejszego związku Kurzajewskiego z Cichopek.

To właśnie część tych publicznych wypowiedzi stała się później przedmiotem sporów prawnych. Strona Cichopek wskazuje na naruszenie jej dóbr osobistych, prywatności i godności.

Nie jest to zresztą jedyna sprawa, która przewijała się między tymi osobami. Wcześniej na wokandzie pojawiały się również postępowania dotyczące Macieja Kurzajewskiego oraz kwestii związanych z publikowaniem informacji prywatnych.

W lutym 2026 roku Pudelek informował o odrębnym postępowaniu dotyczącym ochrony danych osobowych Cichopek.

To pokazuje, jak bardzo konflikt, który początkowo miał charakter medialny, z czasem przeniósł się na kilka różnych pól prawnych.

Za wszystkimi tymi nazwiskami stoją jednak ludzie, których życie wygląda znacznie szerzej niż medialny spór.

Cichopek jest matką dwójki dzieci i od lat próbuje zachować równowagę między pracą a rodziną.

Mucha również przez lata pilnowała prywatności swoich dzieci i nie budowała kariery wyłącznie na opowiadaniu o życiu osobistym.

Kurzajewski ma z poprzedniego małżeństwa dwóch synów. Każde z nich ma więc własną historię, własne relacje i własne doświadczenia, które nie zawsze można zmieścić w jednym nagłówku.

Właśnie dlatego wtorkowa rozprawa była tak znacząca. Nie chodziło już o kolejny wywiad czy komentarz w mediach społecznościowych.

Anna Mucha została przesłuchana jako świadek i przez blisko godzinę odpowiadała na pytania dotyczące wpływu publicznych wypowiedzi Smaszcz na życie Cichopek.

Kurzajewski również zeznawał i przedstawiał własną wersję wydarzeń. Smaszcz nie było na sali, a jej stanowisko reprezentowali pełnomocnicy.

Po wyjściu z sądu atmosfera była zdecydowanie mniej ciężka, niż można byłoby się spodziewać. Mucha i Kurzajewski rozmawiali przed wejściem, żartowali, a później wyszli z sali w spokojnych nastrojach.

Kurzajewski otworzył nawet aktorce drzwi. Ten drobny gest nie ma żadnego znaczenia prawnego, ale dobrze pokazał, że dla nich samych rozprawa była częścią większej historii, a nie kolejnym medialnym przedstawieniem.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy ta sprawa znajdzie swój ostateczny finał. Nie zapadł wyrok, który rozstrzygałby cały spór, a kolejne zeznania oznaczają, że sąd wciąż analizuje materiał.

Dlatego wszelkie deklaracje o tym, kto „wygrał”, byłyby przedwczesne. Na razie wiadomo tylko, że konflikt, który przez lata rozgrywał się przed kamerami i w internecie, wszedł w kolejny etap — tym razem już pod kontrolą sądu.

Katarzyna Cichopek dawno przestała być wyłącznie nastoletnią Kingą z „M jak miłość”. Przeszła przez karierę telewizyjną, małżeństwo, rozwód, macierzyństwo i nową miłość.

Dziś jest żoną Macieja Kurzajewskiego i nadal pracuje w branży, w której jedna wiadomość potrafi obiec cały internet w kilka godzin.

Anna Mucha również od dawna jest znacznie więcej niż aktorką znaną z jednego serialu. A jednak obie spotkały się teraz nie na planie, lecz w sądzie.

I chyba właśnie to najlepiej pokazuje, jak bardzo zmieniła się ich rzeczywistość.

Kiedyś spotykały się przede wszystkim przed kamerami. Teraz jedna z nich musiała wejść na salę rozpraw jako świadek drugiej.

Nie po to, żeby odgrywać serialową przyjaciółkę, lecz żeby opowiedzieć o tym, co widziała i czego doświadczyła.

Resztę rozstrzygnie już nie telewizja, nie komentarze i nie internet. Rozstrzygnie ją sąd.

Ralph Kaminski odwołuje swoje koncerty. Powód jest dość poważny i poinformował o nim publicznie

Kalina Jędrusik i Władysław Kowalski mieli tylko grać zakochanych. Z jej powodu porzucił rodzinę, ale nigdy nie doczekali się happy endu

Beata Tyszkiewicz i Iwona Pavlović siedziały obok siebie aż przez 19 lat. Dlaczego dwie juroki w ogóle teraz ze sobą nie rozmawiają